Wojciech Próchniewicz, Lagerland

Autor podejmuje tak ważny temat, jak próba uczynienia z pamięci o Zagładzie atrakcji turystycznej. I przestrzega, że w dzisiejszych czasach, gdy wszystko jest nastawione na zysk, a media bez przerwy serwują nam „spektakle śmierci”, jest to możliwe. Antykwariusz Dan i jego piękna koleżanka Helen cieszą się niezmąconym szczęściem, gdy nagle do ich życia wkracza Jim, postać niewątpliwie demoniczna. Zainspirowany dziełem pewnego filozofa zamierza odtworzyć kopię obozu koncentracyjnego, niby to mając słuszny zamiar wyplenienia wszelkiego zła. Jednak fikcja wkrótce staje się przerażającą realnością. Wielkie biznesowe przedsięwzięcie opanowuje teren całego miasta, którego mieszkańcy dostają etaty więźniów. Fikcyjne egzekucje przeradzają się w prawdziwe. Zaprezentowana przez autora futurystyczna wizja nosi w sobie wiele niepokojących przeczuć. Pokazuje bowiem, jak blisko porządku totalitarnego znajduje się obecna wersja „skomercjalizowanej demokracji”. Mankamentem książki jest natomiast nijakość stylistyczna. Próchniewicz chyba celowo uprościł język powieści, być może ze względu na potencjalnego czytelnika. Właściwie, brakuje też sensownego rozwiązania akcji fabularnej.
Eugeniusz Sobol
Opublikowane w Topos 6 2004
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://poezja.wordpress.com/2007/12/25/wojciech-prochniewicz-lagerland/trackback/

