
Commodore 64 to debiut poetycki mieszkającego w Gdańsku Artura Nowaczewskiego. Przynosi wiersze starannie napisane i ułożone niezwykle konsekwentnie w cykl o dojrzewaniu artystycznym autora. Tytuł zbioru jest przewrotny. Może mylić się ten, kto sądzi, iż jest to świadome nawiązanie do bardzo popularnej dziś liryki komputerowej, opiewającej czaty, maile, programy, smsy i mmsy. Próba naśladowania chociażby poezji warszawskiego twórcy Michała Kaczyńskiego, który zasłynął ze swych publikowanych w sieci instalacji multimedialnych. Przypomnijmy, iż parę lat temu również Dąbrowski zatytułował swój tom wierszy właśnie e-mail.
W wierszu tytułowym autor zdawałoby się bezradnie rozkłada ręce: wczytuję się w dzieciństwo, a tam: / komputer z pamięcią 64 kilobajty / dziś kiedy wszystko jest mega. Operowanie akcesoriami komputerowymi nie stanowi o sednie poezji Nowaczewskiego, ten stary komputer, niepotrzebny dziś już grat, to symbol przemijania, niemożności odnalezienia i wskrzeszenia świata dzieciństwa. Jest to liryka nostalgii o właściwościach niewątpliwie filozoficznych. Swoją wiedzę o wszechświecie bohater tych wierszy zdobywa, obserwując życie pokracznych kreatur z niższego szczebla stworzenia, takich jak żaba, mrówka czy dżdżownica. Wiedziałem swoją śmierć, / po części, niejasno, w świecie mrówki, widziałem – Nowaczewski w ten sposób dość konsekwentnie wyraża swój system filozoficzny, w którym człowiek nieustannie odczuwa istnienie dwóch nicości, tej – jak by powiedział Pascal – pod nim, i tej nad nim. Jest to poezja będąca poszukiwaniem umykającej i wciąż definiowanej na nowo granicy między bytem a nieistnieniem.
Na uwagę zasługuje stosunek Artura Nowaczewskiego do tradycji literackiej. Ale jeszcze nie piszę, ja mówię, / na początku były słowa, których nikt nie układał. jestem / przecież tylko małym puzzlem i dopiero / potem ułożę się w siebie – autor, pisząc te słowa, zdaję sobie sprawę z ogromu tej drogi, którą jako poecie dano będzie mu przebyć bez niczyjej pomocy. Poczucie rezygnacji wyraźnie daje o sobie znać w wierszu zatytułowanym Śmierć Herberta, w którym znajdziemy następujące stwierdzenie: Książę Poetów, gdzie jest twoja armia, czy / już padło Termopile? przyszedłem bez / słowa, ale też chcę się bić i maszerować. Tonacja militarna, która pobrzmiewa w tych wierszach, jest próbą określenia własnej tożsamości poetyckiej, nawiązaniem do słynnego toposu rycerza-artysty.
Szalenie ważną rolę odgrywa w tej poezji konkret. Wiersze Nowaczewskiego przynoszą ciekawe opisy starego Gdańska, a dokładnie Wrzeszcza, owej mitycznej krainy młodości (Ulica Batorego, Działki, Noc mleczna). Autor nie stroni od uświęconych w tradycji literackiej form (epitafia). Często snuje refleksje na temat swojego artystycznego powołania (Katecheza 24, 1987.XII.02; ***ten chłopiec z rozwiązanym sznurowadłem).
Niewątpliwie tomik Commodore 64 jest debiutem udanym. Nowaczewski nie próbuje na siłę zaskoczyć czytelnika, nie pisze pod dyktando obowiązujących mód. Już teraz mówi językiem rozpoznawalnym, choć – zapewne – długa jeszcze przed nim droga do odkrycia samego siebie.
Eugeniusz Sobol
Artur Nowaczewski, Commodore 64, Biblioteka Toposu, tom 25, Sopot 2005

