Marek Radziwon, Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie
Czerwiec 23, 2011

Ukazał się nowy numer Gdyńskiego Kwartalnika Literackiego “Bliza” 2 (7) 2011, w którym została opublikowana moja recenzja “Iwaszkiewicz non-fiction” o książce Marka Radziwona “Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie” (Wydawnictwo WAB 2010). Spora część tekstów “Blizy” poświęcona jest kwestii stymulowania się w sztuce, obyczajach i kulturze, nosi on nieco prowokacyjny tytuł DOPALACZE. Znajdują się w nim teksty o binge drinking w Anglii, piciu w Rosji, reportaż o poszukiwaniu grzybków halucynogennych w Meksyku, narkomanii w Hiszpanii czy dopalonej muzyce. Spis treści tego numeru można znaleźć pod tym linkiem
Lew Tołstoj w twórczości Jarosława Iwaszkiewicza
Styczeń 19, 2011

W książce Polonistyka bez granic. Tom 1: Wiedza o literaturze i kulturze; pod red. Ryszarda Nycza, Władysława Miodunki, Tomasza Kunza, Kraków, Universitas 2010 (jej spis treści można znaleźć tutaj), która jest owocem IV Kongresu Polonistyki Zagranicznej, jaki odbył się w Krakowie w dniach 9-11 października 2008 roku ukazał się mój referat „Lew Tołstoj w twórczości Jarosława Iwaszkiewicza” – fragment III rozdziału doktoratu Jarosław Iwaszkiewicz i literatura rosyjska, który obroniłem w lutym 2009 na Uniwersytecie Gdańskim.
Doktorat Jarosław Iwaszkiewicz i literatura rosyjska
Luty 19, 2009
Dnia 4 lutego 2009 r. na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego odbyła się obrona mojego doktoratu „Jarosław Iwaszkiewicz i literatura rosyjska. Rekonesans”. Promotorem pracy była prof. Małgorzata Czermińska (UG), recenzentami – prof. Piotr Mitzner (UKSW) oraz prof. Franciszek Apanowicz (UG).
Streszczenie rozprawy doktorskiej: Celem rozprawy było prześledzenie związków Jarosława Iwaszkiewicza z literaturą rosyjską oraz jego biografii z Ukrainą. Narzędziem metodologicznym badacza była komparatystyka. Czytaj resztę wpisu »
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1911–1955
Luty 2, 2009

W Kijowie i gdzie indziej… Dzienniki Jarosława Iwaszkiewicza
Opublikowany pierwszy tom dzienników Jarosława Iwaszkiewicza to książka, na którą bardzo długo czekałem. Przed rozpoczęciem lektury towarzyszył mi niepokój. Z twórczością pisarza ze Stawiska regularnie obcuję już od ponad dziesięciu lat, ukształtował się we mnie pewien obraz i styl odbioru jego poezji i prozy, obawiałem się więc przewartościowania całej wiedzy o Iwaszkiewiczu, którą dotychczas posiadłem. Przeczytałem ten tom i odetchnąłem z ulgą. Iwaszkiewicz-diarysta absolutnie nie koliduje z jego wizerunkiem jako pisarza. Jest to ten sam Iwaszkiewicz.
Dzienniki Iwaszkiewicza znacząco odbiegają od utartego sposobu prowadzenia pamiętników. Pisarz traktował swoje notatki prywatne jako notatnik roboczy, z którego potem obficie czerpał materiał dla twórczości prozatorskiej czy eseistycznej. Zamiast pogłębionego obrazu życia wewnętrznego, czyli drogi biografii duchowej, spotykamy prawie wyłącznie opisy zjawisk zewnętrznych. Pisarz porównuje swoje zapiski z arcydziełami literatury pamiętnikarskiej, a dla Iwaszkiewicza były to przede wszystkim dzienniki Gide’a oraz Tołstoja, i w notatce od 22 stycznia 1955 poczynił wyznanie o charakterze metaliterackim: Dla mnie dziennik jest raczej chwilowym od czasu do czasu notowaniem dla siebie swoich przeżyć i myśli. Francuskiemu i rosyjskiemu pisarzowi zarzucał, że prowadzenie dzienników tak naprawdę służyło wyolbrzymieniu ich własnego „ja”, ulegali pysze i zarozumiałości, czego chciałby za wszelką cenę uniknąć. Iwaszkiewicz pisał dzienniki nieregularnie, ale są to notatki doskonałe pod względem formalnych, nawet najbłahsze zdarzenie pod wytrawnym piórem pisarza-stylisty przekształcają się w perełki literackie. Czytaj resztę wpisu »
Andrzej Turczyński, Pan Bóg, pisarz i diabeł. Wstęp do teodycei Jarosława Iwaszkiewicza
Grudzień 30, 2007

W badaniach nad twórczością Iwaszkiewicza pisarstwo Andrzeja Turczyńskiego jest i pozostanie zjawiskiem odosobnionym. A to w głównej mierze z powodu dość nietypowej metody interpretacyjnej, którą stosuje mieszkający w Słupsku autor Tryptyku ruskiego, rozumiejący dzieło literackie jako misterium. Nie mniej ni więcej – jako dramat metafizyczny, w jakim o postać bohatera toczy się psychomachia sił dobra i zła, ścierają się boskie i szatańskie moce. Pozostaje pytanie, o ile taka metodologia, będąc w istocie swej fundamentalistyczna i ortodoksyjna, nie prowadzi do nadmiernych uproszczeń, błędnego odczytywania dzieła pisarza ze Stawiska, który, i tu chyba zgodzi się każdy, nie grzeszył nadmiarem religijnej poprawności. Być może zadanie, jakie sobie Andrzej Turczyński postawił w swej najnowszej książce Pan Bóg, pisarz i diabeł, a której podtytuł brzmi Wstęp do opisu teodycei Jarosława Iwaszkiewicza, byłoby łatwiejsze do wykonania, gdyby obiektem swej analizy uczynił twórczość pisarza, którego związek z tradycją religijną jest sprawą oczywistą. Pisarza w stu procentach wierzącego i wyrażającego swą wiarę w napisanych przez siebie dziełach. Zamiarem Iwaszkiewicza nigdy nie było stworzenie spójnego systemu metafizycznego, teodycei, jak chce tego Turczyński, wobec czego mamy do czynienia z oczywistym rozdźwiękiem pomiędzy założeniami metodologicznymi a faktycznym materiałem literackim. Nie jest bowiem moim celem prowadzenie polemiki z Turczyńskim na temat obecności kwestii dotyczących wiary i zbawienia w twórczości Iwaszkiewicza, które usiłuje zbadać, lecz wskazanie na to, iż odmawia on literaturze jej najważniejszej właściwości, mianowicie autonomii względem świata, idei, innych form ludzkiej aktywności, traktując ją w sposób, powiedziałbym, scholastyczny, jako uniżoną służkę teologii.
O Iwaszkiewiczu Turczyński piszę od roku 1992 publikując swe szkice na łamach „Twórczości”. Przyznam się, iż poprzedni ich zbiór zatytułowany Ząb mądrości. Iwaszkiewiczowskie miejsca, znaki, symbole (Koszalin 2001), był dla mnie książką przynoszącą bardzo ciekawe odkrywcze spojrzenie na twórczość cenionego przeze mnie pisarza. I to mimo dość nieprzychylnego stosunku do słupskiego autora ze strony środowiska polonistycznego, czego wyrazem byłaby recenzja Zbigniewa Chojnowskiego Połamany ząb mądrości (Nowe Książki 2002 nr 3). Nie mam wątpliwości, że ta książka Turczyńskiego jest słaba i niedobra, gdyż jej narrator omija w niej Iwaszkiewicza i jego literacki dorobek zazwyczaj wielkim łukiem. Dalej recenzent formułuje podobne zarzuty, o których już wspomniałem powyżej: przerost interpretacji nad faktycznym stanem dzieła literackiego. Rzeczywiście, Turczyński niezbyt się liczy z opracowaniami na temat omawianego przez siebie zagadnienia, stosuje metodę, którą w skrócie można ująć – pisarz innego pisarza zrozumie lepiej. Do tego jeszcze dochodzi swoiście odczuwana przez autora wspólnota losu, obaj bowiem urodzili się na Kresach, na Podolu, a także przeświadczenie, iż jest on kontynuatorem dzieła i tradycji pisarza ze Stawiska. W Zębie mądrości jeszcze nie był on niewolnikiem stworzonej przez siebie metody interpretacyjnej, którą w skrócie można nazwać krytyką teologiczną, możne dlatego udawało mu się stawiać niekiedy bardzo celne pytania pod adresem analizowanych utworów, cóż, że nie zawsze udzielał na nie satysfakcjonujących odpowiedzi. Zwłaszcza dotyczy to obecności pierwiastków duchowości Wschodu, o czym inny krytyk napisał: Za jedną z najważniejszych spraw poruszonych przez Turczyńskiego uznać wypada kwestię osadzenia całej twórczości pisarza w kontekście Ukrainy. Ów rys symboliczności związany z mitem Ukrainy tkwił bardzo głęboko w świadomości i psychice Iwaszkiewicza, ujawniając się wielokrotnie w jego tekstach poetyckich i prozatorskich, w sposobie jego myślenia o świecie i literaturze.(Adam Dziadek, Pisanie Iwaszkiewicza, Arkusz 2002 nr 5). To jest niewątpliwie zasługa Turczyńskiego, że jako pierwszy wśród interpretatorów dokonał całościowej konfrontacji twórczości Iwaszkiewicza z tradycją i kulturą Ukrainy, uniwersum literatury rosyjskiej, Buninem, Tołstojem, Turgieniewym, Dostojewskim. Zmysłem intuicyjnym uchwycił te zagadnienia, które, jestem tego pewien, na długi czas określą krąg problemowy dla przyszłych badaczy. O tradycji bizantyjskiej w dziele Iwaszkiewicza wywodzący się z Kresów autor pisze w sposób iście bizantyjski. Do sedna jego myśli trzeba przebijać się przez gąszcz pustej retoryki, popisów erudycyjnych i zachwytów nad rzeczami oczywistymi. Jego tekst jest jak ruska ikona, do której przesłania teologicznego możemy dotrzeć po pokonaniu zwodniczego ornamentu i fałszywych złoceń.
Rozpatrywanie książek Turczyńskiego jako pozycji akademickich jest niewybaczalnym błędem, podejściem krzywdzącym tekst i jego autora. Nikt nie posiada bowiem monopolu na prawdę. Jest to, i należy podkreślić, dialog dwóch, podobne doświadczonych przez Historię, pisarzy. Turczyńskiego i Iwaszkiewicza. A żeby sprawa nie wyglądała zbyt oczywistą, pod piórem narratora Zęba mądrości oraz Pana Boga, pisarza i diabła, dość często następuje wymiana ról, przetworzenia sobowtórowe. Pisanie o Iwaszkiewiczu jest dla autora Tryptyku ruskiego zasadniczo sposobem na wyrażanie własnego światopoglądu, przekonań ideowych i artystycznych, właśnie dlatego sądy jego brzmią jakby były wygłaszane ex cathedra, stanowczo i bezapelacyjne. Postać „Iwachy” – ileż jeszcze pół żartobliwych określeń autora Brzeziny znajdziemy w tych książkach, zaś takim poklepywaniem po ramieniu został Chojnowski niemało dotknięty – mitycznego literackiego praojca własnej osobowości artystycznej Turczyński niewątpliwie darzy dużym szacunkiem i miłością. Żeby było ciekawiej, wpływ Iwaszkiewicza na samą twórczość słupskiego pisarza jest znikomy. Jak słusznie zauważył Adam Dziadek w odniesieniu do pierwszego zbioru esejów przepisuje on ponownie utwory Iwaszkiewicza nadając im własny sens. Otóż jego krytyce teologicznej niespodziewanie towarzyszą właściwości postmodernizmu: … Turczyński dokonuje moim zdaniem takiego właśnie gestu pisania Iwaszkiewicza, pisania jego biografii i jego tekstów, które bez żadnych wątpliwości nadają się właśnie, jak chciałby tego Roland Barthes, do ponownego napisania. Te utwory są – mówię to zgodnie z wyróżnieniem zaproponowanym przez niegdyś przez autora S/Z – scriptibles. (A. Dziadek, j.w.)
Pan Bóg, pisarz i diabeł to są trzy eseje ze wstępem, będące interpretacjami takich utworów Iwaszkiewicza, jak Anna Grazii, Matka Joanna od Aniołów, Kościół w Skaryszewie. Główny wątek rozpoznań krytycznych to problem zła w świecie, którego nosicielami są protagoniści danych opowiadań: Edmund, ojciec Suryn, ksiądz Konrad. W ujęciu autora wyrażają triadę zła – rodzącego się, tryumfującego oraz przezwyciężonego miłością Chrystusa. O ile taka interpretacja robi wrażenie spójnej, o tyle wnioski z niej płynące są jeszcze bardziej zaskakujące i wbrew intencji Turczyńskiego. Otóż, okazuje się, iż świat opowiadań Iwaszkiewicza zasadniczo jest pozbawiony prawdziwego Boga, zamiast niego mamy do czynienia z podróbką metafizyki. Nasz bohater [ks. Suryn] po raz kolejny przypomina, że znajdujemy się w świecie odwróconym, w świecie fałszu, pustych gestów, imitacji i parodii.” (s. 69). Także, w istocie swej Edmund, w którego postaci Turczyński widzi cechy lermontowskiego „smutnego demona”, jawi się w charakterze pozbawionego wiary libertyna, od czasu do czasu przywdziewającego maskę niegroźnego tak naprawdę szatana. Spójna teologiczna interpretacja sypie się prawie na każdej stronie obnażając chyba wbrew zamiarom autora niewygodną prawdę, iż nawet te utwory Iwaszkiewicza, w których występują wątki metafizyczne lub postacie księży są bohaterami, okazują się pozbawione Boga. Turczyński próbuje ratować sytuację wykorzystując swój potencjał erudycyjny, ale bogactwo przypadkowo dobranych cytatów, nawet pochodzących z tak zaszczytnych źródeł jak Biblia czy pisma Ojców Kościoła, niewiele czytelnika przekonuje. Autor stawia słuszną hipotezę o obecność wątków religijnych w dziele Iwaszkiewicza, ale udziela na nią zaskakującą odpowiedź. Po lekturze mam jasne przekonanie, że Boga w utworach pisarza ze Stawiska po prostu nie ma, jest pewna stylizacja, demonizacja zła, którego problem uczynił przedmiotem swej refleksji w czasie II Wojny Światowej. Zła, jakie ogarnia nawet dusze osób duchowych. Właśnie manicheizm mógłby być odpowiednim terminem interpretacyjnym otwierającym nowe możliwości przed badaczem danej problematyki, niestety Turczyński nie idzie tym tropem. Jego książkę należy także odnieść do innej pozycji, mianowicie Na progu Piotra Mitznera (Warszawa 2003), którą miałem zaszczyt recenzować właśnie w „Toposie” (3-4/2004). Jej autor, robiąc inwentaryzację wątków religijnych w twórczości Iwaszkiewicza, postarał się uniknąć jednoznacznych rozstrzygnięć i kategorycznych sformułowań. Pokazał sylwetkę pisarza jako osoby wahającej się między wiarą a jej brakiem, a mimo to obficie czerpiącego ze skarbnicy tradycji religijnej.
Eugeniusz Sobol
Opublikowane w Topos 5-6 2005
Piotr Mitzner, Na progu. Doświadczenia religijne w tekstach Jarosława Iwaszkiewicza
Grudzień 25, 2007

Iwaszkiewicz mistyczny
Piotra Mitznera już mogliśmy poznać jako autora znakomitej książki „Hania i Jarosław Iwaszkiewiczowie. Esej o małżeństwie” oraz kilku pomniejszych publikacji, m.in. dotyczących rosyjskich wierszy Iwaszkiewicza. Jego najnowsza praca to obszerna monografia „Na progu. Doświadczenia religijne w tekstach Jarosława Iwaszkiewicza”, w której stawia sobie za cel odtworzenie biografii duchowej i ewolucji poglądów pisarza w kwestiach wiary. Przy lekturze tej książki przede wszystkim uderza szeroki zakres uwzględnionych w niej tekstów samego Iwaszkiewicza, w tym niepublikowanych – od najwcześniejszych zapisów w dzienniku, pierwszych prób literackich, dramatów, które powstawały w „kijowskim” okresie twórczości, po utwory powszechnie znane i cenione. A jeżeli do tego dodać korespondencję, wypisy z dziennika żony, prozę wspomnieniową i przebogaty kontekst intertekstualny i kulturowy – książka Mitznera to praca o charakterze erudycyjnym, jedna z niewielu uwzględniająca całokształt twórczości Iwaszkiewicza, który pozostawił po sobie nie tylko tak bogatą spuściznę, ale chyba wykorzystał wszystkie istniejące gatunki, które ma tradycja do zaoferowania pisarzowi.
Książki tej po prostu brakowało. Przez wiele lat kwestia wiary pisarza była spychana na margines, chociażby wobec zagadnień estetycznych, filozoficznych, problematyki ogólnokulturowej, a przebogata paleta odczuć religijnych obecna w jego tekstach redukowana do wzmianki, że kiedyś w czasach „kijowskiej” młodości był pod wpływem bardzo wtedy popularnej książki W. Jamesa „Doświadczenie religijne”. Mitzner też idzie tropem porównania religijnej koncepcji angielskiego badacza i tekstów polskiego pisarza, choć z tego niewiele wynika, ponieważ ważniejsza wydaje się dla Iwaszkiewicza rodzima tradycja, co zresztą zostało w pracy potwierdzone. Warszawski polonista opisuje jakże często występujące w twórczości autora „Młynu nad Utratą” kościoły, postaci księży, symbolikę chrześcijańską, osadzając jego poszukiwania w szerokim kontekście europejskiej literatury katolickiej (Gide, Chesterton, Mauriac, Maritain, Bernanos), rosyjskiego modernizmu i duchowości prawosławnej, myśli protestanckiej, mitologii germańskiej, a nawet doszukując się wpływów poezji perskiej. Biorąc pod uwagę olbrzymi zakres materiału badawczego, książkę Mitznera składającą się z niewielkich, luźno między sobą powiązanych rozdziałów, można czytać jak słownik symboli i pojęć religijnych Iwaszkiewicza. Autor dużo uwagi poświęca prześledzeniu występowania wątków i toposów związanych ze sferą sacrum, jednocześnie pozostając blisko tekstu i faktów biograficznych, dzięki czemu książka ta nosi charakter przede wszystkim erudycyjno-ilustratywny. Chociaż we wstępie Mitzner deklaruje, że jego zadaniem będzie rekonstrukcja autobiografii duchowej Iwaszkeiwicza – systematyzację takiego pojęcia w teorii literatury przeprowadziła przede wszystkim Małgorzata Czermińska – jej najważniejszymi etapami byłaby wiara wyniesiona z domu rodzimego w Kalniku na Ukrainie, modernistyczne fascynacje, niełatwe przecież małżeństwo z Anną, trudne stosunki z kółkiem ks. Korniłowicza, a niekiedy wręcz szantaż ze strony J. Lieberta w sprawie nawrócenia, aż po egzystencjalne doświadczenie pustki i samotności, które prześladowały go w starości, to jednak autor nie przedstawia na przykład chronologicznego ujęcia problematyki autobiograficznej, analizując raczej stosunek pisarza do poszczególnych aspektów wiary i zbawienia, kultu religijnego i tradycji literatury duchowej na zasadzie dowolnego ułożenia materiału. Silnie zmetaforyzowane nazwy rozdziałów znacznie ułatwiają lekturę książki, niezrozumiałe natomiast jest użycie wyrazu „herezje” w tytułach dotyczących wpływów rozmaitych form duchowości (sufickiej, germańskiej, romantycznej), uderza także brak całościowego fragmentu tekstu omawiającego związki Iwaszkiewicza z rosyjskim modernizmem, w którym mistycyzm i metafizyka odgrywały tak doniosłą rolę, choć autor strawę tę porusza przy okazji omawiania innych tematów.
Mitzner nie proponuje nowej koncepcji osobowości twórczej pisarza, nie rozstrzyga kwestii „czy Iwaszkiewicz był pisarzem katolickim?” Unika jednoznacznych stwierdzeń starając się uporządkować świadectwa religijności w jego tekstach. Posługując się metaforą „progu” (inny wariant zaproponowanej przez Ritza „pograniczności”?) podkreśla złożony stosunek Iwaszkiewicza do kwestii wiary, co jest zrozumiałe, gdy wziąć pod uwagę homoerotyzm autora „Przyjaciół” i jego instytucjonalny związek z systemem PRL. Trudno bowiem pogodzić credo artysty z przykazaniami Dekalogu. Książka Miztnera może być ciekawa nie tylko dla polonistów, ale i wszystkich miłośników twórczości Iwaszkiewicza, rzuca bowiem światło na niesłusznie pomijany dotychczas złożony aspekt poszukiwań duchowych Iwaszkiewicza, a dzięki unikatowemu ujęcia całokształtu jego dzieła w przekroju gatunkowym i bogatym kontekstom kulturowo-literackim będzie ważną pozycją w literaturze przedmiotu.
Eugeniusz Sobol
Opublikowane w Topos 3-4 2004
Mit włoski w twórczości Jarosława Iwaszkiewicza i Aleksandra Błoka
Sierpień 19, 2007

W książce “Literatura, kultura i język polski w kontekstach i kontaktach światowych”, pod red. Małgorzaty Czermińskiej, Katarzyny Meller, Piotra Flicińskiego, Poznań 2007, zbiorze pokonferencyjnym III Kongresu Polonistyki Zagranicznej (Uniwersytet Adama Mickiewicza, Poznań, 9-11.06. 2006) ukazał się mój referat „Mit włoski w twórczości Jarosława Iwaszkiewicza i Aleksandra Błoka” – fragment II rozdziału doktoratu Jarosław Iwaszkiewicz i literatura rosyjska, który obroniłem w lutym 2009 na Uniwersytecie Gdańskim.
Podróże Jarosława Iwaszkiewicza na Ukrainę w okresie powojennym
Styczeń 19, 2007

W książce „Dziedzictwo Odyseusza: podróż, obcość i tożsamość, identyfikacja, przestrzeń”, pod red. M. Cieśli-Korytowskiej, O. Płaszczewskiej, Kraków, Universitas 2006, której spis treści można znaleźć tutaj, będącej owocem konferencji „Dziedzictwo Odyseusza: podróż, obcość i tożsamość, identyfikacja, przestrzeń”, Uniwersytet Jagielloński, Kraków, 23-26.11.2005, został opublikowany mój artykuł „Podróże Jarosława Iwaszkiewicza na Ukrainę w okresie powojennym”. Jest to druga część I rozdziału doktoratu Jarosław Iwaszkiewicz i literatura rosyjska, który obroniłem w lutym 2009 na Uniwersytecie Gdańskim.

W “Pamiętniku Literackim” 2006 zeszyt 2, którego spis treści można znaleźć tutaj, został opublikowany mój artykuł Twórczość Jarosława Iwaszkiewicza w ocenie rosyjskich i ukraińskich badaczy. Jest to pierwsza część pierwszego rozdziału doktoratu Jarosław Iwaszkiewicz i literatura rosyjska, który obroniłem w lutym 2009 na Uniwersytecie Gdańskim.