Krystyna Stołecka, Sargasy

stołecka
Krystyna Stołecka, Sargasy
Biblioteka „Tygla Kultury”, Łódź 2003

Książka jest zbiorem opowiadań, które autorka wcześniej publikowała na łamach prasy literackiej. Część z nich to proza realistyczna opisująca istotne polskie problemy, takie jak przemiany społeczne po 1980 r. i powstanie nowych elit polityczno-gospodarczych, zderzenie tradycyjnej polskości ze światopoglądem Zachodu. Stołecka prezentuje dopracowaną koncepcję bohatera. Narracja prowadzona z perspektywy dziecka wnosi elementy liryczno-nostalgiczne, a postacie ludzi ciężko doświadczonych przez tragiczną historię XX wieku są przepojone zwątpieniem i goryczą. Nie omija także problematyki kobiecej („Ciasto”). Realizm, opisy fabrycznej Łodzi, wielokulturowej tradycji tego miasta, przywołujące na myśl słynną prozę Reymonta, są mocną stroną autorki. Wszystkie te cechy można prześledzić na przykładzie opowiadania „Doppelbaum”, które jest opowieścią o losie dozorcy kamienicy, z pochodzenia Niemca. Stołecka nie stroni się od podejmowania trudnych, niekiedy wręcz drastycznych tematów – okupacji, wypędzeń, prześladowań politycznych, pokazując jak pamięć o tamtych wydarzeniach, z których to przaważnie składa się współczesna historia Polski, powoli zanika dziś w okresie konsumpcji i technologii. Mniejszy efekt autorka osiąga w utworach oniryczno-ludycznych, w jakich można odnaleźć wpływy Marqueza i Tokarczuk.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos 5 2004

Opublikowane w: on grudzień 29, 2007 at 10:15 pm Dodaj komentarz
Tags: ,

Agnieszka Drotkiewicz, Paris London Dachau

drotkiewicz
Agnieszka Drotkiewicz, Paris London Dachau
Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2004

Jest to powieść inicjacyjna młodej warszawskiej autorki zawierająca szereg odniesień do tekstów rówieśników, Nahacza i Masłowskiej, jak też i do czołowych przedstawicieli postmodernizmu. W książce tej autorka posługując się metodą surrealistycznych skojarzeń i strumieniem świadomości odsłania cierpienia nadwrażliwej i zbuntowanej młodej dziewczyny, które nękają obcesyjne lęki związane z utratą chłopaka. Jej emocje zostały przedstawione na tle życia warszawskiej młodzieży, spędzjącej głównie czas w modnych klubach, centrach handlowych i galeriach sztuki. Uważającej się za jedyną w swoim rodzaju elitę. Sposób bycia nowoczesnej kobiety, dosłownie naszpikowanej kosmetykami i innymi produktami konsumpcji jawi się jako wymieniony w tytule obóz koncentracyjny. Cierpienie Basi, protagonistki utworu, jeszcze bardziej zostaje podkreślone przez obojętność i zachłanność świata dorosłych. Powieść ta będąca nagim, nie osłoniętym żadną fabularyzacją krzykiem, jest przeżyciem zbyt osobistym, hermeutycznym, trudno dostępnym dla czytelnika.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos 5 2004

Opublikowane w: on at 10:10 pm Dodaj komentarz
Tags: ,

Roman Praszyński, Córki Lota

praszyński
Roman Praszyński, Córki Lota
Wydawnictwo Jacek Santorski & Co, Warszawa 2004

Córki Lota Romana Praszyńskiego to stylizacja parodyjna znanego wątku z Biblii o uciekających z Sodomy Hebrajczykach, których ostrzegł anioł. Niesamowite przygody tytułowych sióstr Mei i Lei zostały osadzone we właściwym klimacie starożytnego Wschodu, gdzie, i tu autor przedstawia też trafną analizę współczesności, starotestamentowa moralność nie kolidowała z seksualnym rozpasaniem i perwersją. Niewiele się zmieniło, bo i dziś konserwatywne zasady wyznawane przez ogół społeczeństwa w praktyce przywalają na takie zjawiska jak prostytucja lub pornografia. Ważny element komiczny tej książki tkwi w warstwie stylistycznej – mowa proroków sąsiaduje z uczniowską gwarą. „Spoko tato (…). Jazda była na maksa”, mówi jeden z bohaterów, kiedy jego własny ojciec chciał złożyć z niego ofiarę przed bogiem. Dokonując poprawnej postmodernistycznej „gry z konwencją” i ośmieszając tkwiące w języku stereotypy autor jednak wydaje się zapominać o zwykłym czytelniku, dla którego dobra fabuła i wyrazistość postaci nadal chyba przesądzają o walorach książki, a tego po prostu brak w Córkach Lota. Autor często gubi się w intertekstualnym labiryncie, próbuje wiele konwencji (powieść szkatułkowa, saga rodzinna) nie doporowadzając żadnej z nich do sensownego rozwiązania.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos 5 2004

Opublikowane w: on at 10:00 pm Dodaj komentarz
Tags: ,

Wojciech Próchniewicz, Lagerland

próchniewicz
 Wojciech Próchniewicz, Lagerland
Oficyna Wydawnicza G&P, Poznań 2004

Autor podejmuje tak ważny temat, jak próba uczynienia z pamięci o Zagładzie atrakcji turystycznej. I przestrzega, że w dzisiejszych czasach, gdy wszystko jest nastawione na zysk, a media bez przerwy serwują nam „spektakle śmierci”, jest to możliwe. Antykwariusz Dan i jego piękna koleżanka Helen cieszą się niezmąconym szczęściem, gdy nagle do ich życia wkracza Jim, postać niewątpliwie demoniczna. Zainspirowany dziełem pewnego filozofa zamierza odtworzyć kopię obozu koncentracyjnego, niby to mając słuszny zamiar wyplenienia wszelkiego zła. Jednak fikcja wkrótce staje się przerażającą realnością. Wielkie biznesowe przedsięwzięcie opanowuje teren całego miasta, którego mieszkańcy dostają etaty więźniów. Fikcyjne egzekucje przeradzają się w prawdziwe. Zaprezentowana przez autora futurystyczna wizja nosi w sobie wiele niepokojących przeczuć. Pokazuje bowiem, jak blisko porządku totalitarnego znajduje się obecna wersja „skomercjalizowanej demokracji”. Mankamentem książki jest natomiast nijakość stylistyczna. Próchniewicz chyba celowo uprościł język powieści, być może ze względu na potencjalnego czytelnika. Właściwie, brakuje też sensownego rozwiązania akcji fabularnej.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos 6 2004

Opublikowane w: on grudzień 25, 2007 at 11:41 pm Dodaj komentarz
Tags: ,

Tomasz Gerszberg, Ciechozimek

gerszberg
Tomasz Gerszberg, Ciechozimek
Wydawnictwo Fa-art, Bytom 2004

Debiut poetycki urodzonego w 1970 r. Autora przynosi wiersze bardzo dojrzałe. Są świadectwem podróży (Monachium, Bruksela, Turyn, Lizbona) lub zainspirowane doświadczeniem człowieka rozpaczliwie poszukującego w cyberprzestrzeni odpowiedzi na dręczące go pytania metafizyczne (Według Outlooka, @pokalipsa). Chociaż autor porusza wyeksploatowany temat paranoicznych lęków jednostki w świecie zdominowanym przez technologię, czyni to jednak w sposób odkrywczy, wcielając się na przykład w postać przestępcy przemycającego plik listów z Ciechozimka (B737), albo szpiega, który w przygodnych związkach z kobietami stara się odnaleźć utraconą tożsamość (Historia szpiega ochotnika). Wiersze Gerszberga, wymykające się właściwie jednoznacznym określeniom i formułom, można najogólniej nazwać … poezją nowoczesną. Przedstawiają obraz dzisiejszego świata takim, jakim on jest, z goryczą po utraconych miłościach, smutkiem i wyobcowaniem mimo wciąż rosnącego tempa życia, bezradną nieufnością wobec nowych mediów i postępów informatyki.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos 6 2004

Opublikowane w: on at 11:38 pm Komentarze (1)
Tags: ,

Marek Sieprawski, Ucieczka przed śmiechem

sieprawski
Marek Sieprawski, Ucieczka przed śmiechem
Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2003

Akcja książki toczy się w futurystycznym mieście Kulum, które jednak w dużej mierze przypomina Warszawę, taką, jaką autor ją widzi w przyszłości. Gdzie wszystko jest opanowane przez komercję – z nieba spadają promocyjne gadżety, a nazwy ulic są wykupione przez koncerny, stąd aleja Liptona i ulica Snickersa. Jej bohater, Artur Litovsky, zaczyna cierpieć na akustyczne halucynacje, słyszeć głośny natarczywy śmiech, którego źródła nie może ustalić. Potem okazuje się, że podobna choroba dolega niemal wszystkim przedstawicielom elity kulturalnej w mieście, a w dodatku oni nie mają możliwości jego opuszczenia. Więc zakładają tajne stowarzyszenie i usiłują bronić się przed nim w księgarniach, galeriach, wystawach, salach koncertowych. Ale śmiech w końcu wdziera się i tam. Jest to niewątpliwie satyra na środowiska kulturowe, które właściwie są wyizolowane od prawdziwego życia, ale też autor porusza tak ważne tematy, jak na przykład spadek czytelnictwa w Polsce. W sposób pomysłowy rozwija bowiem znany jeszcze od czasów modernizmu konflikt kultury wysokiej i masowej rozrywki, a w ośmieszaniu wszelkiej powagi i społecznych klisz niewątpliwie patronuje mu Gombrowicz. Ciekawe jest też zakończenie powieści. Bohater zostaje skazany na śmierć poprzez zamknięcie w wielkiej Książce Ksiąg. Gratulując autorowi świetnego pomysłu i wielu ciekawych obrazów, zastrzeżenia można mieć do stylu. Książka została napisana bowiem językiem dość bezbarwnym.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos 6 2004

Opublikowane w: on at 11:26 pm Dodaj komentarz
Tags: ,

Proza życia. Antologia nr 2

proza życia
Proza życia. Antologia Nr 2
Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2004

W książce znajdziemy teksty literackie nagrodzone i wyróżnione w drugiej edycji konkursu organizowanego przez Uniwersytet Gdański. Jak można wnioskować z nazwy konkursu, wśród jury którego zasiadają tacy pisarze jak Żakiewicz, Jurewicz, Odija, jego celem jest wypromowanie nowych nazwisk związanych z szeroko pojętymi tradycjami prozy realistycznej. Miało to miejsce w pierwszej edycji konkursu, którego odkryciem byli debiutanci Pozańska i Idczak, w swoich utworach opisujące topografię gdańskiego Dolnego Miasta i Sopotu. Teraz jednak jury wyraźnie przypadła do gustu eksperymentalna, awangardowa w swych założeniach opowieść Ryszarda Jasińskiego pt. niewidzialna władza. Chociaż autor wypróbowuje możliwości literatury dokonując przekształceń nawet w układzie graficznych tekstu, jej treść to ogólnie problemy polskiego społeczeństwa w dobie transformacji ustrojowej. I oczywiście prezentuje cały zbiór cech takiego rodzaju literatury – brak wyraźnej fabuły, chaotyczność narracji, przemieszczenie granic gatunkowych. Dlatego decyzja jury sprawiła duże zaskoczenie. Przecież konkurs literacki to nie tylko odnajdywanie tekstów ciekawych i pomysłowych, ale także pewna tradycja. Promocja nie tylko nazwisk, ale też i wartości literackich, immanentnych właściwości i zasad określonej poetyki. Dlatego wśród laureatów konkursu chciałoby się widzieć więcej autorów kontynuujących słynne tradycje naszych wybrzeżowych pisarzy Huellego, Chwina, ale także i Grassa.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos 6 2004

Opublikowane w: on at 11:17 pm Dodaj komentarz
Tags: ,

Piotr Mitzner, Na progu. Doświadczenia religijne w tekstach Jarosława Iwaszkiewicza

iwaszkiewicz
Piotr Mitzner, Na progu. Doświadczenia religijne w tekstach Jarosława Iwaszkiewicza
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa 2003

Iwaszkiewicz mistyczny

Piotra Mitznera już mogliśmy poznać jako autora znakomitej książki „Hania i Jarosław Iwaszkiewiczowie. Esej o małżeństwie” oraz kilku pomniejszych publikacji, m.in. dotyczących rosyjskich wierszy Iwaszkiewicza. Jego najnowsza praca to obszerna monografia „Na progu. Doświadczenia religijne w tekstach Jarosława Iwaszkiewicza”, w której stawia sobie za cel odtworzenie biografii duchowej i ewolucji poglądów pisarza w kwestiach wiary. Przy lekturze tej książki przede wszystkim uderza szeroki zakres uwzględnionych w niej tekstów samego Iwaszkiewicza, w tym niepublikowanych – od najwcześniejszych zapisów w dzienniku, pierwszych prób literackich, dramatów, które powstawały w „kijowskim” okresie twórczości, po utwory powszechnie znane i cenione. A jeżeli do tego dodać korespondencję, wypisy z dziennika żony, prozę wspomnieniową i przebogaty kontekst intertekstualny i kulturowy – książka Mitznera to praca o charakterze erudycyjnym, jedna z niewielu uwzględniająca całokształt twórczości Iwaszkiewicza, który pozostawił po sobie nie tylko tak bogatą spuściznę, ale chyba wykorzystał wszystkie istniejące gatunki, które ma tradycja do zaoferowania pisarzowi.

Książki tej po prostu brakowało. Przez wiele lat kwestia wiary pisarza była spychana na margines, chociażby wobec zagadnień estetycznych, filozoficznych, problematyki ogólnokulturowej, a przebogata paleta odczuć religijnych obecna w jego tekstach redukowana do wzmianki, że kiedyś w czasach „kijowskiej” młodości był pod wpływem bardzo wtedy popularnej książki W. Jamesa „Doświadczenie religijne”. Mitzner też idzie tropem porównania religijnej koncepcji angielskiego badacza i tekstów polskiego pisarza, choć z tego niewiele wynika, ponieważ ważniejsza wydaje się dla Iwaszkiewicza rodzima tradycja, co zresztą zostało w pracy potwierdzone. Warszawski polonista opisuje jakże często występujące w twórczości autora „Młynu nad Utratą” kościoły, postaci księży, symbolikę chrześcijańską, osadzając jego poszukiwania w szerokim kontekście europejskiej literatury katolickiej (Gide, Chesterton, Mauriac, Maritain, Bernanos), rosyjskiego modernizmu i duchowości prawosławnej, myśli protestanckiej, mitologii germańskiej, a nawet doszukując się wpływów poezji perskiej. Biorąc pod uwagę olbrzymi zakres materiału badawczego, książkę Mitznera składającą się z niewielkich, luźno między sobą powiązanych rozdziałów, można czytać jak słownik symboli i pojęć religijnych Iwaszkiewicza. Autor dużo uwagi poświęca prześledzeniu występowania wątków i toposów związanych ze sferą sacrum, jednocześnie pozostając blisko tekstu i faktów biograficznych, dzięki czemu książka ta nosi charakter przede wszystkim erudycyjno-ilustratywny. Chociaż we wstępie Mitzner deklaruje, że jego zadaniem będzie rekonstrukcja autobiografii duchowej Iwaszkeiwicza – systematyzację takiego pojęcia w teorii literatury przeprowadziła przede wszystkim Małgorzata Czermińska – jej najważniejszymi etapami byłaby wiara wyniesiona z domu rodzimego w Kalniku na Ukrainie, modernistyczne fascynacje, niełatwe przecież małżeństwo z Anną, trudne stosunki z kółkiem ks. Korniłowicza, a niekiedy wręcz szantaż ze strony J. Lieberta w sprawie nawrócenia, aż po egzystencjalne doświadczenie pustki i samotności, które prześladowały go w starości, to jednak autor nie przedstawia na przykład chronologicznego ujęcia problematyki autobiograficznej, analizując raczej stosunek pisarza do poszczególnych aspektów wiary i zbawienia, kultu religijnego i tradycji literatury duchowej na zasadzie dowolnego ułożenia materiału. Silnie zmetaforyzowane nazwy rozdziałów znacznie ułatwiają lekturę książki, niezrozumiałe natomiast jest użycie wyrazu „herezje” w tytułach dotyczących wpływów rozmaitych form duchowości (sufickiej, germańskiej, romantycznej), uderza także brak całościowego fragmentu tekstu omawiającego związki Iwaszkiewicza z rosyjskim modernizmem, w którym mistycyzm i metafizyka odgrywały tak doniosłą rolę, choć autor strawę tę porusza przy okazji omawiania innych tematów.

Mitzner nie proponuje nowej koncepcji osobowości twórczej pisarza, nie rozstrzyga kwestii „czy Iwaszkiewicz był pisarzem katolickim?” Unika jednoznacznych stwierdzeń starając się uporządkować świadectwa religijności w jego tekstach. Posługując się metaforą „progu” (inny wariant zaproponowanej przez Ritza „pograniczności”?) podkreśla złożony stosunek Iwaszkiewicza do kwestii wiary, co jest zrozumiałe, gdy wziąć pod uwagę homoerotyzm autora „Przyjaciół” i jego instytucjonalny związek z systemem PRL. Trudno bowiem pogodzić credo artysty z przykazaniami Dekalogu. Książka Miztnera może być ciekawa nie tylko dla polonistów, ale i wszystkich miłośników twórczości Iwaszkiewicza, rzuca bowiem światło na niesłusznie pomijany dotychczas złożony aspekt poszukiwań duchowych Iwaszkiewicza, a dzięki unikatowemu ujęcia całokształtu jego dzieła w przekroju gatunkowym i bogatym kontekstom kulturowo-literackim będzie ważną pozycją w literaturze przedmiotu.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos 3-4 2004

Dariusz Bitner, Piszę

Dariusz Bitner, Piszę
Salon Polski Fundacji im. K. E. Lewakowskiego, Warszawa 2003.

Pisanie Bitnera

„Piszę” Dariusza Bitnera przedstawia sobą zbiór esejów, recenzji i wypowiedzi polemicznych szczecińskiego prozaika, które mogą już być znane czytelnikowi z publikacji w Twórczości. Niemniej jednak zebrane w osobną całość sytuuje się na przedłużeniu jego wcześniejszych autobiograficznych i autotematycznych książek, choćby trylogii „Chcę, żądam, rozkazuję”. Bitner ciągle musi się bronić przed krytykami oskarżającymi go o niemoralność, wprowadzenie do literatury pornografii, wulgaryzmów i opisów czynności fizjologicznych. Przy czym na drugim biegunie znajdziemy wręcz entuzjastyczne wypowiedzi Henryka Berezy, który twierdzi, że proza Bitnera to jedno z najważniejszych zjawisk we współczesnej literaturze polskiej.

Czytając jego najnowszą książkę, miałem wrażenie, że gdzieś już słyszałem podobne myśli, chociaż nieco inaczej sformułowane. Z pomocą przyszły mi szkice Krzysztofa Uniłowskiego z tomu „Skądinąd”. Otóż określa on prozę Bitnera mianem „małego modernizmu”. I chyba ma rację. Zwłaszcza widać to na przykładzie „Piszę” – książki, w której autor ma zdecydowanie mniej możliwości do ukrycia swej rzeczywistej postawy pod wielosłowiem „postmodernistycznej prozy”, która po odseparowaniu istotnych problemów polskiego modernizmu może wyglądać jak próba umasowienia literatury, m.in. za pomocą panerotyzmu. Pozostaje jednak pytanie, czy jest to kolejny gest uwielbiającego autokreację pisarza, czy rzeczywiście w jego prozie jak w soczewce skupiają się problemy współczesnej polskiej literatury, która być może najpierw powinna dokończyć przerwany przez tragiczne wydarzenia historyczne projekt modernizmu, zanim odnajdzie właściwą dla siebie drogę rozwoju. Bo, jak stwierdza tenże Uniłowski, mając do czynienia z Bitnerem trzeba mieć się na baczności: „Bitner lubi grę. Każde jego wystąpienie przy pozorach szczerości, okazać się może zasłoną czy unikiem”.

Synteza modernistycznych antynomii życia i sztuki, fikcji i rzeczywistości dokonana przez Bitnera w „Piszę” wygląda jednak niezbyt przekonywująco. Co więcej, oznacza upadek ideału artysty i dewaluację sztuki. Można to prześledzić na przykładzie dość oryginalnego potraktowania zjawiska pornografii, uważanej przez autora za najstarszy gatunek sztuki na ziemi, która, jego zdaniem, właśnie stanowi brakujące ogniwo między popędem seksualnym a dziełem sztuki. Dokonana na oczach czytelnika synteza doktryny Freuda z estetyką Wilde’a wieńczy skomercjalizowana erotyka, dobrze sprzedający się towar, jakim i jest obecnie pornografia. Bitner raczej płynie z prądem kultury masowej, niż kreuje autonomiczny świat literatury, jak czynili to polscy moderniści: Berent, Iwaszkiewicz, Gombrowicz, echa czyich poglądów pobrzmiewają w „Piszę”. Pisarska filozofia Bitnera, jaką prezentuje w tej książce, zawiera szereg istotnych niekonsekwencji, z powodu których można nabrać uzasadnionych podejrzeć, czy rzeczywiście w samą strukturę rzekomego „postmodernizmu”, jak w przereklamowany towar o wątpliwej jakości, nie została wpisana podskórnie manipulacja.

„Piszę” jest książką sprawnie i ciekawie napisaną, niektóre jej zdania mają brzmienie aforyzmów, np. takie: „Przecież to, że przyczyna cierpienia jest niewidoczna nie znaczy, że cierpienia nie ma”. Bitner opisuje swoje pierwsze kroki na drodze literatury naznaczone brakiem zrozumienia, swój dystans wobec instytucji życia kulturalnego. Dużo miejsca poświęca na medytację nad cytatami znanych ludzi: Kiesielewskiego, Stachury. Orwella, a także ujawnia źródła swych inspiracji tkwiących w twórczości Borgesa i Bartha.

Eugeniusz Sobol

Opublikowane w Topos nr 1-2 2004

Opublikowane w: on at 10:39 pm Dodaj komentarz
Tags: ,