Kazimierz Nowosielski, Galeria. O wybranych malarzach

Nie od dziś wiadomo, że malarstwo, obok poezji i literatury, jest pasją Kazimierza Nowosielskiego. Już w 2006 roku wydał antologię „Między słowem a światłem. Poezja a malarstwo współczesnych artystów Wybrzeża”. Promocja jego najnowszej książki „Galeria. O wybranych malarzach i malarstwie współczesnym”, która ukazała się w wydawnictwie „Bernardinum”, odbyła się 2 lutego w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku. Spotkanie prowadziła Janina Wieczerska. Poeta, eseista, historyk literatury we wstępie do „Galerii” tak oto określa jeden z jej celów: „Staram się w tej książce rozpoznać te momenty w sztuce, kiedy malarskie widzenie staje się zarazem widzeniem myślącym, zapytującym, poszukującym. (…)szukam malarstwa o walorach malarskich, ale chodzi mi też o malarstwo, które byłoby kontemplacyjne i egzystencjalne jednocześnie”. Promocji towarzyszył pokaz prac malarzy omawianych w książce. W „Galerii” autor nie skupia się na budowaniu interdyscyplinarnych paraleli pomiędzy obrazem a literaturą. Jest to próba przeniknięcia do samej istoty malarstwa doskonałym pod względem stylistycznym językiem estetycznych wzruszeń. Nowosielski nie „fabularyzuje” oglądanych przez siebie obrazów, jak to czyni większość pisarzy, ale stara się przy pomocy słowa stworzyć niezależny system znaczeń. „Galeria” zawiera eseje o kapistach, Józefie Czapskim. A także współczesnych malarzach, takich jak: Marian Kołodziej, Kiejstut Bereźnicki, Zygmunt Karolak, Zdzisław Kalędkiewicz, Kazimierz Ostrowski, Ryszard Stryjec, Wiesław Markowski, Jadwiga Lesiecka, Stefan Stankiewicz, Jerzy Panek, Hugon Lasecki.

Okładka książki

Obrazy stanowiące inspirację dla autora

jw

Na rozpoczęciu spotkania

Rozmowa o sztuce:Janina Wieczerska i Kazimierz Nowosielski

Głos w dyskusji zabrała aktorka Halina Słojewska

Opublikowane w: on luty 16, 2009 at 1:45 pm Dodaj komentarz
Tags: , ,

Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1911–1955

W Kijowie i gdzie indziej… Dzienniki Jarosława Iwaszkiewicza

Opublikowany pierwszy tom dzienników Jarosława Iwaszkiewicza to książka, na którą bardzo długo czekałem. Przed rozpoczęciem lektury towarzyszył mi niepokój. Z twórczością pisarza ze Stawiska regularnie obcuję już od ponad dziesięciu lat, ukształtował się we mnie pewien obraz i styl odbioru jego poezji i prozy, obawiałem się więc przewartościowania całej wiedzy o Iwaszkiewiczu, którą dotychczas posiadłem. Przeczytałem ten tom i odetchnąłem z ulgą. Iwaszkiewicz-diarysta absolutnie nie koliduje z jego wizerunkiem jako pisarza. Jest to ten sam Iwaszkiewicz.

Dzienniki Iwaszkiewicza znacząco odbiegają od utartego sposobu prowadzenia pamiętników. Pisarz traktował swoje notatki prywatne jako notatnik roboczy, z którego potem obficie czerpał materiał dla twórczości prozatorskiej czy eseistycznej. Zamiast pogłębionego obrazu życia wewnętrznego, czyli drogi biografii duchowej, spotykamy prawie wyłącznie opisy zjawisk zewnętrznych. Pisarz porównuje swoje zapiski z arcydziełami literatury pamiętnikarskiej, a dla Iwaszkiewicza były to przede wszystkim dzienniki Gide’a oraz Tołstoja, i w notatce od 22 stycznia 1955 poczynił wyznanie o charakterze metaliterackim: Dla mnie dziennik jest raczej chwilowym od czasu do czasu notowaniem dla siebie swoich przeżyć i myśli. Francuskiemu i rosyjskiemu pisarzowi zarzucał, że prowadzenie dzienników tak naprawdę służyło wyolbrzymieniu ich własnego „ja”, ulegali pysze i zarozumiałości, czego chciałby za wszelką cenę uniknąć. Iwaszkiewicz pisał dzienniki nieregularnie, ale są to notatki doskonałe pod względem formalnych, nawet najbłahsze zdarzenie pod wytrawnym piórem pisarza-stylisty przekształcają się w perełki literackie.

W pierwszym tomie mamy do czynienia z trzema większymi jednostkami – jest to tzw. dziennik kijowski (1911), potem zapiski z okresu okupacji hitlerowskiej, które prawie wszystkie powstawały na Stawisku, oraz notatki z lat 1949 – 1955, głównie poświęcone podróżom do Włoch, Francji, Belgii oraz Szwajcarii. Warta odnotowania jest praca redaktorów książki. Poruszane w dziennikach zdarzenia bardzo precyzyjnie i bezbłędnie zostały uzupełnione poprzez odwołania w przypisach do dzieł pisarza. Dla okresu kijowskiego będzie to oczywiście Książka moich wspomnień, notatek okupacyjnych – Notatki 1939-1945 oraz powieść Sława i chwała. Chociaż, gdyby czytelnik tej książki chciał na jej podstawie poznać topografię Iwaszkiewiczowskiego Kijowa, miałby duży problem, gdyż nie zawsze redaktorzy podają aktualne nazwy miejsc i ulic, dostosowane do realiów współczesnej stolicy Ukrainy. Dziennik kijowski Iwaszkiewicza jest zjawiskiem niespotykanym w dziejach literatury polskiej – w tej samej notatce obok siebie znajdziemy zdania w językach polskim, rosyjskim i ukraińskim. Świadczy to o otwartości tego miasta i w ogóle Ukrainy, gdzie przed rewolucją bolszewicką w pokojowej koegzystencji współistniały kultura polska, rosyjska i ukraińska – do syntezy właśnie tych trzech pierwiastków poszerzonych o perspektywę idei paneuropejskiej i mitu śródziemnomorskiego Iwaszkiewicz dążył przez całe swoje życie. Poznajemy trudne życie materialne młodego pisarza w Kijowie, gdzie musiał utrzymywać się z korepetycji i czasami dzielił mieszkanie z kozacką rodziną, która hulała na wielką skalę. Siedemnastoletni uczeń kijowskiego gimnazjum z wielkim żalem opisuje swoje nędzne ubranie, wspomina, że gdy brakowało mu na bilet tramwajowy musiał pokonywać długie dystanse na piechotę, a tymczasem jego bogaci przyjaciele-Rosjanie wydawali sturublowe banknoty na zabawy w restauracjach. Szczytem marzeń młodego Iwaszkiewicza było zaproszenie do podkijowskiego Malina, gdzie swoją posiadłość miał Jura Mikłucho–Makłaj, wnuk znanego rosyjskiego podróżnika. Trudna sytuacja materialna z okresu ukraińskiej młodości odcisnęła piętno na psychice Iwaszkiewicza, z którym miał borykać się przez całe swoje życie.

Zapiski z okresu okupacji hitlerowskiej sprawiają wrażenie czegoś przerażającego. Ujawnia się w nich podświadomy, niemal zwierzęcy lęk przed śmiercią od kuli okupanta. Wstrząsający jest opis podróży statkiem z Warszawy do Sandomierza, na którym wskutek donosu folksdeutscha doszło do rewizji rzeczy pisarza oraz przesłuchania go przez gestapo. Przejmujące są zdania, napisane tuż po upadku powstania warszawskiego, że Warszawa po prostu przestała istnieć, pozostały po niej jedynie gruzy. Wydaje się, iż w wyniku doświadczeń okupacyjnych Iwaszkiewicz przeszedł druzgocący kryzys osobisty i twórczy, a trzeba przypomnieć, że jego przedwojenna fascynacja kulturą niemiecką była jak najbardziej autentyczna. Być może właśnie w tym tkwi jego uległość wobec komunistycznych władz PRL, pisarz doszedł do wniosku, że każda władza, nawet narzucona przez Moskwę, jest lepsza od zbrodniczego reżimu hitlerowskiego zagrażającego samym podstawom istnienia biologicznego narodu polskiego, stąd bierze się jego autentyczna radość na widok radzieckich czołgów w Brwinowie.

Powojenny Iwaszkiewicz-diarysta jest przede wszystkim podróżnikiem. Powołując się na słynny cytat z wiersza Gałczyńskiego, że jego kraj to myszy, deszcz i Polska, woli opisywać wspaniałości Rzymu i Paryżu, niż rzeczywistość Polski Ludowej. Trudna sytuacja rodzinna – choroba psychiczna żony – powoduje, że prawie nie spotykamy zapisków poczynionych na Stawisku. Coraz częściej z rozpaczą pisze, że jest to przeklęty ibsenowski dom. Czuje się osamotniony i nikomu nie potrzebny. Stąd zapewne bierze się chęć nieustannego podróżowania po Europie, pobytu w hotelach i wynajmowanych mieszkaniach. W jego kontaktach z artystami z Europy Zachodniej coraz częściej pojawia się przypomnienie o sytuacji ubogiego krewnego z czasów kijowskiej młodości. Chociaż wyjazdy Iwaszkiewicza za granicę były finansowane przez rząd komunistyczny i mógł liczyć na wsparcie finansowe ambasad, nie zawsze to starczało na opłacenie wycieczek czy obiadów. W sytuacji bezdomności i wygnania, przypominających słynną ucieczkę Tołstoja z Jasnej Polany, pisze swoje opowiadania, sygnowane prawie zawsze Roma czy Palermo. W Polsce jego azylem jest Sandomierz. Warto odnotować zawarty w Dziennikach opis podróży do Włoch w listopadzie 1955 roku, z którego dwa fragmenty – podróż pociągiem z Rzymu do Neapolu oraz wizyta u Benedetta Crocego – w całości potem zostały włączone do Podróży do Włoch. Tutaj odnajdujemy całego Iwaszkiewicza, którego znamy. Arcydzieła malarstwa renesansowego, zabytki architektoniczne, wrażenia z odbioru dzieł muzycznych, przedstawień teatralnych, obrazki codzienności z włoskiej ulicy – to wszystko łączy się w czarującą mieszankę podniet estetycznych Iwaszkiewicza, który, w moim odczuciu, był ostatnim polskim artystą, jaki potrafił uchwycić tak wiele aspektów europejskiego dziedzictwa kulturowego.

Obecnie polska kultura preferuje polityczne style odbioru. Dysponujący funduszami politycy promują twórczość pisarzy, których światopogląd jest zbieżny z założeniami ich własnych partii. Prawica lansuje akowski, etosowski model literatury, z kolei, walcząca o przemiany obyczajowe, lewica gloryfikuje pisarzy (pisarki) o skłonności homoseksualnych czy lesbijskich. Iwaszkiewicz jest gdzieś pośrodku i zgodnie z określeniem Tomasza Burka jego twórczość jest obecnie dziełem niczyim, czyli nie stoi za nią żadna opcja polityczna. Dla lewicy ten czerwony hrabia jest niezbyt lewicowy, dla prawicy – kolaborantem i zdrajcą. Twórczość Iwaszkiewicza wiele mówi o nas samych, o stanie polskiej kultury. Nie jesteśmy dziś, w zacietrzewieniu polemik politycznych i lustracji, na nią przygotowani.

Dzienniki Iwaszkiewicza niewątpliwie przyczynią się do ożywienia badań nad życiem i twórczością tego pisarza. Zwłaszcza w sytuacji, gdy od dłuższego czasu nie odbyła się żadna konferencja polonistyczna poświęcona temu zagadnieniu. Poza pracami Ritza i Mitznera nie ukazały się ostatnim czasie ciekawe interpretacje dotyczące Iwaszkiewicza. W porównaniu z Miłoszem, Herbertem oraz Różewiczem twórczość Iwaszkiewicza funkcjonuje w pewnej izolacji i odosobnieniu. Być może dzienniki to zmienią. Z niecierpliwością czekam zatem na ukazanie się kolejnych dwóch tomów pamiętników mojego ulubionego pisarza.

Eugeniusz Sobol
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1911–1955, Czytelnik, Warszawa 2007

Opublikowane w: on luty 2, 2009 at 3:14 pm Komentarze (1)
Tags: , ,

Józef Baran: spotkanie autorskie w Gdyni

W niezwykle uroczystej atmosferze 28 stycznia 2009 w gdyńskiej kawiarni „Strych” obchodzono VIII urodziny „Przystani Poetyckiej”. Z tej okazji, swój akces do cyklicznego organizowania poetyckich imprez ogłosił Paweł Baranowski, który postanowił porzucić ostatecznie Wyspy Brytyjskie i powrócić do Gdyni. Tego dnia na „Strychu” rozbrzmiewała poezja Józefa Barana, który miał tutaj swój wieczór autorski. Krakowski poeta jest autorem ponad 20 tomów poezji, wyróżniony nagrodami Stanisława Piętaka, Andrzeja Bursy, Fundacji Kościelskich, Nagrodą Miasta Krakowa. Piosenki z jego tekstami znajdują się w repertuarze Elżbiety Adamiak, Grupy pod Budą, Starego Dobrego Małżeństwa. Józef Baran z przejęciem opowiadał o swoich wrażeniach podczas pobytu w Trójmieście, spotkaniach z mieszkającymi tutaj poetami. VIII urodziny „Przystani Poetyckiej” uświetniła loteria poetycka, w której można było wygrać tomy wierszy Borosa, Baranowskiego, Landeckiego i innych poetów. Nie zabrakło także poetyckiego i urodzinowego tortu.

Józef Baran

Baran, Boros, Baranowski

Poeta czyta wiersze

Kawiarnia “Strych”

Tort urodzinowy

Plakat spotkania

Opublikowane w: on styczeń 30, 2009 at 4:40 pm Dodaj komentarz
Tags: , ,