Ewa Schilling, Głupiec

Ewa Schilling, Głupiec
Korporacja Ha!art., Kraków 2005

Miłość w stylu les

Zawsze trudno jest mieć pozbawiony uprzedzeń stosunek do dzieł autorów, czyja twórczość jest opatrzona wyraźną etykietką ideologiczną. Tak jest w przypadku Ewy Schilling, o której książce pt. Głupiec, wydawca pisze w posłowie, że jest najbardziej rozpoznawaną w Polsce autorką prozy lesbijskiej. Pomimo tego niezbyt sprzyjającego lekturze uwikłania powieść mnie zaskoczyła i w pewnym sensie przekonała do poruszanych w niej problemów. Jest to historia miłości starzejącej się już polonistki Aliny z jej uczennicą Anką. Można by było pomyśleć, że jest to prostu lesbijski wariant Lolity Nabokova, próbą jej naśladowania i napisania skandalizującej powieści obyczajowej, która jest obliczona na tanią prowokację i wrzawę medialną. Jest kobiecą parafrazą Lubiewa Witkowskiego. Ale widocznie autorce nie o to chodziło. Jest to jedna z najpiękniejszych książek o miłości, jaką kiedykolwiek przeczytałem. Schilling po mistrzowsku przedstawia walkę wewnętrzną toczącą się w świadomości Aliny, która rozumie, iż związek z nastoletnią uczennicą będzie oznaczał dla niej jedno – utratę pracę, infamię w społeczeństwie. Dla rozczarowanej nie tylko relacjami z mężczyznami, ale także brakiem zrozumienia ze strony przyjaciółek dla swej wrażliwej artystycznej natury, Anka okazuje się prawdziwym objawieniem. Powieść jest przepełniona zachwycającymi opisami sensualnego odczuwania świata, jego kolorów, zapachów, zimna, gorąca, chropowatości rzeczy, które towarzyszą emocjonalnym stanom zakochania Aliny, odpychaniu i szaleńczemu pragnieniu bycia za wszelką cenę ze swą uczennicą. W pewnym sensie, Anka staje się sobowtórowym odbiciem słabej neuralgicznej osobowości Aliny, projekcją mocnej kobiety wierzącej w miłość i dążącej do szczęścia.

Lecz istnieje także ciemna strona tej powieści. Jest nią atmosfera paranoidalnego lęku przed represjami z powodu swej odmienności seksualnej. Presja ze strony członków rodziny, którzy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zamieniają się w nieubłaganych i podstępnych wrogów. Plotki, podszepty, intrygi, podsłuchiwanie i potajemne rewizje, nakłanianie do wizyt u psychologa – skądś to wszystko pamiętamy – ano tak z autopsji lub książek opisujących ponurą rzeczywistość reżymu komunistycznego. I pomyśleć tylko, że dzieje się to wszystko w demokratycznym państwie! Represyjna strona systemu, wszechwładnej opinii społeczne nie tylko oznacza bierne potępienie związków lesbijskich, jakże wiele na łamach powieści jest złamanych życiorysów młodych dziewczyn, które z powodu patologii społecznych istniejących w rodzinach weszły na ścieżkę miłości jednopłciowej. Przestrogą dla Aliny jest los innej nauczycielki Grażyny, która nie wytrzymawszy takie presji popełniła samobójstwo. Sekunduje jej dramat Ulci, innej uczennicy tegoż liceum, notorycznie gwałconej przez swego ojca, która tylko dzięki interwencji Anki i Aliny nie zostaje przez niego zamordowana. Niemniej dramatyczna jest jak gdyby spowiedź księdza Wacława, który usiłując nawrócić z sodomistycznej drogi jedną ze swych parafianek, zmuszą ją do wzięcia ślubu z niekochanym mężczyzną, w ten sposób przyczyniając się w sposób pośredni do jej samobójczej śmierci. Takie przykłady można mnożyć. W tej sytuacji niby to wyjściem dla osoby o skłonnościach lesbijskich okazuje się emigracja z prowincjonalnego miasteczka, gdzie panują przesądy i nietolerancja. Do bardziej liberalnej i anonimowej Warszawy, czy to jednego z krajów Zachodu. Ale Alina trwa niewzruszenie, co więcej stara się jak może żeby szukać dialogu ze społeczeństwem, jedną z takich prób staje się jej pasja pisarska. I pomimo niesprzyjających ku temu okoliczności zamanifestować swą tożsamość/odrębność seksualną. Będąc córką pastora szuka egzystencjalnego uzasadnienia swej miłości w Biblii. Tytułowy Głupiec to nie jest, jak by można pomyśleć, mężczyzna, który nie potrafił zapewnić szczęścia Alinie powodując rozwój u niej skłonności lesbijskich. Chociaż ten akcent też został w książce zarysowany. Jest to jedna z kart tarota oznaczająca bezgraniczną wiarę we własne szczęście.

Eugeniusz Sobol

Opublikowano w Topos 4 2006

Reklamy

One comment on “Ewa Schilling, Głupiec

  1. Witam serdecznie! Trafiłem przypadkiem na Pana stronę i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Pisze Pan o książkach niszowych, przemilczanych, a jednocześnie – chyba – ciekawych. W każdym razie o wydaniu części tytułów nie miałem pojęcia. Bardzo Panu dziękuję za to pisanie, będę tutaj zaglądał. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s