Adam Ubertowski, Rezydenci

Adam Ubertowski, Rezydenci
Wydawnictwo Fa-art., Bytom 2006

Rezydenci w Sopocie

Rezydenci to tytuł najnowszej książki Adama Ubertowskiego, mieszkającego w Trójmieście pisarza, który już wydał powieści Podróż do ostatniej strony (1995), Szkice do obrazu batalistycznego (1998), Szczególny przypadek pani Pullmanowej (2001) oraz Bicz Boży (2003). Trójmiasto, a zwłaszcza Sopot, zawsze odgrywało znaczącą rolę w twórczości Ubertowskiego. Pisarz tworzy mitologię przestrzeni nadmorskiego miasta i ,trzeba przyznać, że ze znakomitym skutkiem. Jego wizja jest zupełnie odmienna od ukształtowanych przez prozę Grassa, Chwina czy Huellego wzorców przedstawiania miejskiej rzeczywistości. Dla „koryfeuszy” literackiego Gdańska teraźniejszość jest o tyle ważna, o ile zostaje zanurzona w bogatą we wspomnienia przeszłość i historię. Już sam tytuł najnowszej powieści Ubertowskiego, jaki niewątpliwie został zainspirowanym przez nowo powstały hotel „Rezydent” przy ulicy Kościuszki w Sopocie, wskazuje na pewną sytuację egzystencjalnego wykorzenienia jego bohaterów. Gdyby spróbować odszukać analogie dla tego typu literatury, to najbliższa by jej była tradycja powieściopisarstwa Kafki.

Trójmiasto w ujęciu autora Rezydentów to metropolia należąca do rekinów biznesu, finansjery i drapieżnych „białych kołnierzyków”. Stosunek do takiego świata narrator wyraża jednak przy pomocy lekkiej ironii, ukazując jego absurdalność i pustkę. Człowiek jest tutaj oceniany ze względu na model zegarka, markę samochodu, zasobność konta w banku. Brak sankcji metafizycznej lub moralnej powoduje rozluźnienie sfery obyczajowej u bohaterów powieści, którzy mówiąc o miłości prawie zawsze mają na uwadze łatwy seks. Znamienna pod tym względem jest postać Kowalskiego, młodego finansisty o nadnaturalnych zdolnościach: uwodzi w klubie kobietę pracującą w jego firmie, regularnie z nią się spotyka w weekendy, lecz nie potrafi rozpoznać jej w pracy. Dewaluacja miłości staje się głównym problemem w książce Ubertowskiego, wytrąceni z systemu wartości moralnych jej bohaterowie przeżywają dramat egzystencjalny, który polega na niemożności odnalezienia się w danej rzeczywistości. Znamienna pod tym względem jest postać Kobayashi, tajemniczego Japończyka, który przyjeżdża do nadmorskiej metropolii z poleceniem zakorzenienia się w tym mieście i burzącego ustalony tryb życia jego mieszkańców. Z jednej strony, jest bardzo wyraźnym symbolem sytuacji przybysza, losu tułacza, uogólnieniem nas wszystkim, bo, jak wiadomo, większość w Trójmieście stanowi właśnie ludność napływowa z innych regionów Polski lub Kresów, a także potomkowie takich rodzin. Z innej zaś – Kobayashi spełnia rolę mędrca-rezonera, niejako z zewnątrz osądzającego postępowanie innych bohaterów. Od razu nasuwa się porównanie z francuską literaturą oświeceniową, gdzie podobną funkcję postaci krytykującą cywilizację europejską, spełniał zazwyczaj Pers albo Chińczyk. Celowa typologizacja bohaterów jest mocną stroną prozy Ubertowskiego.

Pisząc o Rezydentach nie można nie wspomnieć o bardzo dokładnym i mistrzowskim odtworzeniem topografii Trójmiasta, właśnie jako całej aglomeracji. Centrum tak pojętej przestrzeni staje się Sopot, gdzie koncentruje się życie towarzyskie i splatają się losy bohaterów książki, a jego najbardziej znaczącym miejscem – klub „Spatif”. Wspaniały jest opis barmana tego klubu Wojtka, osoby, która istnieje rzeczywiście – czarodzieja, jaki przygotowuje przy kontuarze tajemnicze eliksiry miłosne: „Lubił jeszcze zakochanych, tak, może nawet tych lubił najbardziej. (…) Wymachiwał w powietrzu mikserem, stukał i pukał, dolewał kolejne składniki mikstury, wypowiadał tajemnicze zaklęcia i wreszcie wypełniał dwa małe pucharki płynem o barwie, jakie nie potrafiłaby wyczarować malarska wyobraźnia. A potem patrzył, jak pod wpływem jego napoju zaczynają się mieszać sława i gesty, ich usta zbliżają się do siebie, palce, dłonie, ciała splatają się nierozerwalnie jak korzenie drzew, by nagle zapaść się pod ziemię”. Kolejnym mitycznym miejscem sopockiej przestrzeni będzie plaża. W scenerii morza, piasku i słońca następuje ukojenie namiętności i intryg, jakich doświadczają bohaterowie powieści, tym arkadyjskim akcentem kończy się też cała książka.

Wydaje się, że celem Ubertowskiego jest stworzenie projektu literatury totalnej, obejmującej maksymalnie duży obszar ludzkiego doświadczenia. I rzeczywiście, w Rezydentach połączył ze sobą różne porządki czasowe polskiej współczesności, próbując uchwycić pełny obraz przemian społecznych. Tu obok siebie znajdziemy anarchistów walczących o wolność, brodatych stoczniowców, którzy stracili wiarę w niegdyś bronione ideały, biznesmenów pozbawionych skrupułów moralnych, milicjantów mordujących opozycjonistów, sprzedajnych polityków. Bogata paleta typologiczna bohaterów przesądza o pozytywnych walorach tej książki.

Eugeniusz Sobol
Opublikowane w Topos 1-2 2007
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s