Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Wariat

Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Wariat
Wydawnictwo Portret, Olsztyn 2007

Proza Huberta Klimko-Dobrzanieckiego jest właściwie trudna do zdefiniowania. Gdyby postarać się znaleźć dla niej pojemną formułę, byłby nią niewątpliwie realizm, ten spod znaku Maupassanta, wielkich realistów i naturalistów francuskich, dla których — podobnie jak dla mieszkającego obecnie w Islandii autora Wariata — najważniejsze jest odtworzenie prawdy w dziełach literackich, zgodność opisu z rzeczywistością, styl niezwykle oszczędny i obiektywny. Na próżno szukać w tej książce, zawierającej osiem starannie wyselekcjonowanych, doskonałych pod każdym względem opowiadań, przejawów uobecniania autora. Są to utwory bardzo dojrzałe, co jest zaskakujące, bo przecież mamy do czynienia z debiutem prozatorskim. Tematycznie w prozie Klimko-Dobrzanieckiego dominują dwa nurty: kulturowo-historyczny oraz metafizyczny, które wzajemnie się przeplatają i uzupełniają. Akcja wszystkich utworów dzieje się w dolnośląskiej Bielawie i jej okolicach, małej ojczyźnie pisarza. Czas historyczny jest motywem przewodnim całego zbioru i rozciąga się od końca lat 30., aż po okres wczesnego PRL-u. Ze względu na swój wiek autor nie mógł być świadkiem tamtych wydarzeń, jednak niezwykła sugestywność opisu oraz magia literatury wywołują u czytelnika wrażenie prawdziwości przedstawianych w książce zdarzeń. Ważnym elementem jego małej ojczyzny okazuje się przeszłość. Autor, nie opowiadając się po żadnej ze stron, opisuje zanik żywiołu niemieckiego na powojennym Śląsku Cieszyńskim, przyjazd i trudną adaptację repatriantów ze Wschodu, niełatwą kohabitację z Czechami na Południu. Autor bardzo dobrze spełnia się w opowiadaniu, często przyprawionych humorem, historyjek dotyczących ludzkich losów. W małomiasteczkowej atmosferze kryje się jednak niezwykły potencjał, niezaspokojony głód doznań metafizycznych. W kilku utworach Klimko-Dobrzaniecki wprost nawiązuje do mitu Ikara, jego daremnego lotu ku słońcu. Cóż, że cud w Bielawie bardzo często okazuje się sfingowanym oszustwem lub kończy się upadkiem Ikara (opowiadania Wariat, Marzenia, Cud). Bez tego pragnienia życie stałoby się nie do zniesienia.

Eugeniusz Sobol
Opublikowane w Topos 6 2007
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s