Andrzej Mandalian, Czerwona Orkiestra

Polak z podziemia w stalinowskiej Rosji

Wydawnictwo Sic! po szesnastu latach wznowiło powieść Andrzeja Mandaliana Czerwona Orkiestra. Pisarza, urodzonego w 1926 roku, dziś przeżywającego renesans swej twórczości, wystarczy chociaż by wspomnieć o wydanym kilka lat temu w tymże wydawnictwie tomu poezji „Poemat odjazdu”, który został nominowany do Nagrody Europejski Poeta Wolności. Tę recenzję warto rozpocząć w sposób klasyczny – od interpretacji tytułu. Czerwona Orkiestra to siatka radzieckich agentów, działająca pod okupacją hitlerowską w Europie. W świadomości nastoletniego chłopca, mieszkającego na przełomie 1941 – 1942 roku w Moskwie, na która nacierają czołgi dywizji „Das Reich”, wzmianka, a być może nawet żart, rzucony przelotnie przez przyszywanego wuja S. o przygotowaniu w radzieckiej stolicy podziemnej ruchu oporu na wypadek zajęcia stolicy przez Niemców, staje się potężnym fantazmatem.

Na pierwszy rzut oka jego marzenie o działalności konspiracyjnej jest poprawne politycznie, ale z czasem przybiera postać niebezpiecznego projektu egzystencjalnego „człowieka z podziemia”, wielokrotnie wykluczonego z oficjalnego obszaru życia społecznego. Młodym chłopcem, w którym bardzo łatwo rozpoznajemy alter ego samego autora, kieruje przemożne pragnienie identyfikacji. Pochodzi z ormiańsko-polskiej rodziny, a jego rodzice byli zawodowymi rewolucjonistami, którzy zajmowali się wzniecaniem rewolucji w Chinach, brali udział w wojnie domowej w Hiszpanii. W czasie Wielkiej Czystki zostali represjonowani, możemy się domyślać, że byli trockistami i należeli do zwalczanego przez Stalina międzynarodówki Kominternu. Problem tożsamości bohatera został wyraźnie w książce podkreślony: „Kimże byłem wtedy, u licha? Przybranym pociotkiem Trzeciego Rzymu? Zruszczonym Żydem Wiecznym Tułaczem? Zmoskalonym Ter-Armeńczykiem?” Będąc prawie sierotą (jego matka powróci z Gułagu dopiero w zakończeniu powieści, zaś ojciec został rozstrzelany od razu po aresztowaniu), na wuja S. przenosi własne projekcje dotyczące bezpieczeństwa i ochrony. W rzeczywistości jego wuj to podstarzały zaniedbany mężczyzna, trudniący się pokątnym handlem i z tego powodu mający kłopoty z milicją. W oczach dziecka jest jednak szefem potężnej organizacji pod nazwą Czerwona Orkiestra, która po przepędzeniu Niemców spod Moskwy czemuś nie rozstała rozwiązana i nadal cieszy się zaufaniem najwyższych kremlowskich władz. Przy pomocy ironii i groteski narrator unicestwia radziecką rzeczywistość.

Z innej strony, fantazmat Czerwonej Orkiestry jest jedyną bronią chłopca w jego walce o ocalenie lokalu, w którym mieszka ze swoją ciotką. „Kwestia kwaterunkowa” w tej książce, której akcja toczy się w przeludnionej z powodu olbrzymiej liczby uciekinierów Moskwie, została bardzo wyraźnie podkreślona. Na część mieszkania, niegdyś zajmowaną przez rodziców bohatera powieści, obecnie „wrogów ludu”, znajduje się wiele chętnych: na przykład lokalna urzędniczka, wspierana przez dzielnicowego. Ale ostatecznie, jak na ironię losu, przypada w udziale oficerowi NKWD. Kola Podlipalin prowadza się do lokalu ze swoją żoną Tetianą, która także pracuje w aparacie bezpieczeństwa, i powoli, krok po kroku, opanowują jego przestrzeń. Ten rozdział powieści, w którym zakusy rodziny enkawudzistów rosną w miarę postępu ofensywy Armii Czerwonej na Zachód, a wojna tocząca się w murach ciasnej moskiewskiej komunałki o panowanie nad kuchnią lub korytarzem, jest jak gdyby synekdochą całej II wojny światowej, można uznać za najciekawszy w całej książce. Zwłaszcza, że tym opisom towarzyszą sadomasochistyczne wizje roznegliżowanej pani podporucznik Tatiany, uprawiającej seks z naczalstwem z Łubianki. Tę lokalową wojnę chłopiec jednak przegrywa i tym samym rozczarowuje się w konspiracyjnej siatce, którą jakoby kieruje jego wuj.

Ale jednak nadal próbuje odnaleźć alternatywę dla ponurej rzeczywistości stalinizmu. Staje się nią utajniona i podziemna polskość. I chyba nie mają racji autorzy niektórych poprzednich recenzji, interpretując powieść Mandaliana przede wszystkim w kategoriach „literatury rozliczeniowej”. Myślę, że ze swoją przeszłością autor rozliczył się dawno temu, przystępując do demokratycznej opozycji. Tak więc spotkanie z Polską i kształtowanie romantycznego mitu Polaka można uznać za rzecz najważniejszą dla tej powieści autobiograficznej. Pragnienie bycia Polakiem u narratora narasta stopniowo pod wpływem pozornie nic nie znaczących przypadków. Najpierw w obozie pionierskim znalazł Medalik Matki Boskiej z Dzieciątkiem, a jego kolega w czasie nocnych zwierzeń, patrząc na ten przedmiot, wyznał ze wstydem, że jest narodowości polskiej, tak, jak gdyby to było kalectwo lub niebezpieczna choroba. Zwątpiwszy w konspirację Czerwonej Orkiestry i nadnaturalną moc swego wuja, bohater zaczyna szukać odskoczni od sowieckiej rzeczywistości w literaturze. Potem, czytając o przygodach Gavroche’a z Nędzników, trafia na opis rozruchów rewolucyjnych w Paryżu, gdy jeden z demonstrantów skanduje „Niech żyje Polska!”. Następnie już całkiem świadomie próbuje czytać w oryginale polskich klasyków – Sienkiewicza i Konopnicką. Dzieckiem kieruje potrzeba zwielokrotnienia swego wykluczenia z opartego na kłamstwie społeczeństwa komunistycznego. Już jest traktowany przez większość jako osoba podejrzana – syn „wrogów ludu”, teraz zaś dokonuje samoalienacji. Zdaje sobie sprawę, że jako Polak już nigdy nie będzie mógł zostać praworządnym radzieckim obywatelem: „I dlatego chyba tak swojsko czułem się wśród inwalidów [wojennych], bo pod tym względem każdy z nich był po trosze Polakiem”.

W podejmowanym temacie spotkania z Polską i następującego określenia własnej tożsamości narodowej Mandalian ma godnych poprzedników, wystarczy wymienić na przykład Jarosława Iwaszkiewicza i jego Książkę moich wspomnień. Chociaż w przypadku Iwaszkiewicza, którego ojciec i matka byli Polakami, a w domu rozmawiano tylko po polsku, ten wybór jest bardziej oczywisty. Pomimo tego, pisarz ze Stawiska przyznawał, że w czasach młodości kultura rosyjska wydawała mu się bardziej atrakcyjna, niż polska, a jego pierwsze próby poetyckie w języku rosyjskim, napisane pod wpływem akmeizmu, dobitnie o tym świadczą. U Mandaliana opozycja pomiędzy literaturą rosyjską a polską w ogóle nie występuje. Właściwie każda czynność intelektualna, w tym lektura książek, niezależnie w jakim języku, staje się antidotum na stalinizm. Aż wreszcie sam zaczyna pisać wiersze. Książka kończy się happy-endem. Na mocy porozumień repatriacyjnych mama chłopca zostaje zwolniona z Gułagu, a on sam otrzymuje szansę wyjścia z konspiracji i zostania legalnym Polakiem. Czerwona Orkiestra to ciekawa i zajmująca książka, która niewątpliwie jest godna polecenia.

Eugeniusz Sobol

Andrzej Mandalian, Czerwona Orkiestra, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2009

Recenzja została opublikowana w Toposie 6/2010

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s