Vladimir Tismaneanu, Stalinizm na każdą okazję. Polityczna historia rumuńskiego komunizmu

Rumuński stalinizm bez Stalina

W książce Vladimira Tismaneanu „Stalinizm na każdą okazję. Historia polityczna rumuńskiego komunizmu” najnowsza historia Rumunii została przedstawiona jako ciąg paradoksów. W jednym z najbardziej zacofanych gospodarczo krajów Europy Środkowy-Wschodniej, gdzie praktycznie nie istniał ruch robotniczy, terror stalinowski utrzymywał się aż do 1989 roku. Zwracając uwagę na pokojowy charakter „aksamitnych rewolucji” w byłym bloku socjalistycznym, historycy podkreślają: „za wyjątkiem Rumunii”. W tym kraju władza nie zawahała się użyć broni przeciwko demonstrantom. Nicolae Ceausescu jako jedyny z komunistycznych przywódców poniósł odpowiedzialność za zbrodnie tego systemu. Wraz z żoną Eleną został rozstrzelany, ale dekomunizacja w tym kraju i tak nie nastąpiła.

W rumuńskiej polityce nadal dużą rolę odgrywa Rumuńska Partia Socjaldemokratyczna Iona Iliescu, prezydenta Rumunii w latach 1989-1996 i 2000-2004, składająca się głównie z postkomunistów.

Warto przyjrzeć się autorowi tej niezwykłej książki. Vladimir Tismaneanu pochodzi z rodziny przekonanych komunistów, jego rodzice m. in. brali udział w wojnie domowej w Hiszpanii. W 1982 roku udało mu się zbiec z Rumunii. Zamieszkał na stale w USA i dzięki licznym publikacjom zyskał uznanie jako jeden z najbardziej znanych badaczy historii Europy Środkowo-Wschodniej w drugiej połowie XX w. W 2006 r. był szefem Prezydenckiej Komisji Badania Dyktatury Komunistycznej, a od 2009 r. Tismaneanu kieruje Instytutem Badania Zbrodni Komunistycznych w Rumunii. Czytając tę książkę, byłem pod wrażeniem nie tylko wielkiej erudycji, ale także solidnych podstaw metodologicznych jej autora. Historię Rumuńskiej Partii Komunistycznej Tismaneanu umieścił na bardzo szerokim i rozległym tle prób zreformowania komunizmu podejmowanych w krajach byłego bloku socjalistycznego, jakie nastąpiły po śmierci Stalina. Ponadto, Stalinizm na każdą okazję został oparty na dokumentach archiwalnych – stenogramach posiedzeń partyjnych, osobistych notatkach i raportach, których, jak utrzymuje autor, nie oglądał przed nim żaden historyk. Jest to o tyle ważne, iż historia RPK była falsyfikowana przez kolejnych, sprawujących władzę sekretarzy.

Historię Rumuńskiej Partii Komunistycznej można podzielić na trzy okresy: międzywojenny, rządy pierwszego sekretarza Gheorghiu-Deja oraz dyktaturę samego Ceausescu. Autor monografii podkreśla, iż przed 1944 rokiem postawę komunistów należy określić jako „narodowy nihilizm”. Całkowicie podporządkowując się moskiewskiej centrali Kominternu, komuniści zanegowali ustrój terytorialny swojego kraju, nazywając go „wielonarodowym tworem imperialistycznym”, ponieważ na mocy Traktatu Wersalskiego do Rumunii zostały przyłączone Besarabia, Bukowina oraz Transylwania. Właśnie z tych terenów wywodzili się pierwsi aktywiści tej partii. Aż do przyjęcia władzy przez Gheorghiu-Deja, wszyscy sekretarze RPK, poza jednym wyjątkiem, nie byli etnicznymi Rumunami, posiadali węgierskie, ukraińskie, żydowskie lub bułgarskie korzenie. Sytuacja bycia na marginesie ówczesnego życia politycznego, sekciarstwo i brak umocowania w rumuńskiej tradycji narodowej i kulturze – te zjawiska złożyły się na kompleks niższości i spowodowały niezwykłe zacietrzewienie ideologiczne, które charakteryzowało rumuńskich komunistów w okresie powojennym, zaznacza Tismaneanu. Wkroczenie Armii Czerwonej do kraju wywołało gwałtowną walkę wewnątrzpartyjną w RPK. O względy Stalina rywalizowały ze sobą trzy ośrodki – Kominternowski KC Stefana Forisa, ośrodek więzienny Gheorghiu-Deja oraz grupa moskiewskich emigrantów skupiona wokół Any Pauker. Autor książki odnotowuje, iż porachunki wewnętrzne komuniści załatwiali, wykorzystując metody, jak w gangsterskich filmach – Foris na przykład został zakatowany w lesie na śmierć żelaznym łomem.

Rumuński komunizm jest często utożsamiany z osobą Nicolae Ceausescu, ale po lekturze książki Stalinizm na każdą okazję nasuwa się wniosek, że dyktatura tego przywódcy nie byłaby możliwa bez gruntowanej stalinizacji kraju, którą przeprowadził jego poprzednik Gheorghiu-Dej. Kremlowskie dyrektywy starał się wykonywać z podwójną gorliwością i już w 1948 roku rozpoczął czystki w partii, trwające aż do swojej śmierci w 1956 r. Po rozłamie między ZSRR i Jugosławią na najważniejszego „titowskiego faszystę” wykreowano Patrascanu, nota bene jedynego teoretyka komunizmu z prawdziwego zdarzenia w całej historii RPK. Autor podkreśla, iż większość dygnitarzy partyjnych charakteryzowała antyintelektualna postawa. Poza fragmentami dzieł Marksa, Lenina czy Stalina, nie przeczytali w swoim życiu absolutnie nic. Pomimo tortur Patrascanu nigdy nie przyznał się do winy i został zgładzony w 1954 roku. Następną ofiarą reżimu Gheorghiu-Deja była grupa „moskwian” Any Pauker i Vasile Luka. Paranoja Stalina, który wymyślił, iż ZSRR zagrażał „imperialistyczno-syjonistyczny” spisek, wywołała fale prześladowań osób pochodzenia żydowskiego w Rosji, w Rumunii zaś została wykorzystana do walk wewnątrzpartyjnych (Ana Pauker była bowiem Żydówką).

Paradoksalnie, śmierć Stalina i chruszczowska odwilż nie stanowiły żadnej cezury w dziejach komunizmu w Rumunii. Na plenum KC Gheorghiu-Dej potępił własny kult jednostki, ale odpowiedzialność za zbrodnie stalinizmu zrzucił na grupę Any Pauker, z którą wcześniej się rozprawił. Autor podkreśla oportunizm rumuńskiej inteligencji, która w czasie odwilży nie potrafiła się zjednoczyć i utworzyć niezależnego środowiska, tak jak to miało miejsce w Polsce czy na Węgrzech. Bardzo szybko RPK dołączyła do antyrewizjonistycznego frontu, który tworzyły partie komunistyczne z Chin, Francji i Albanii, zaś z samej Rumunii próbowano utworzyć twierdzę, zamkniętą na próby zreformowania komunizmu. Już w latach 1962-1963 r., gdy nastąpił rozłam pomiędzy ZSRR i ChRL, w Rumunii zaczął powstawać tak osobliwy system, jak antysowiecki i narodowy komunizm, zaś analogiczne zjawisko miało miejsce na przykład w Albanii. Po śmierci Gheorghiu-Deja na stanowisko sekretarza generalnego został wybrany Nicolae Ceausescu. Autor książki zwraca uwagę, iż był on wiernym uczniem Stalina. Mając do wyboru pomiędzy ZSRR a stalinizmem, wybrał ten ostatni. Zdawał sobie sprawę, iż wszelka rewizja doktryny komunistycznej w konsekwencji prędzej czy później prowadzi do utraty władzy. Rumuński Conducator przeciwstawił się radzieckiej dominacji w Europie Środkowo-Wschodniej. To zadanie miał o tyle ułatwione, że w 1958 roku wojska radzieckie opuściły Rumunię. Z tego też względu potępił interwencję w Czechosłowacji. Posługując się nacjonalistyczno-szowinistyczną retoryką, zdobył poklask wśród inteligencji, która zaczęła masowo wstępować do RPK. Na fali antysowietyzmu nastąpiło nawet zbliżenie Rumunii z Zachodem, zaś prezydent Nixon odwiedził wówczas Bukareszt.

Gorbaczowską „pierestrojkę” Ceausescu nazwał „prawicowym odchyleniem”. System panujący w Rumunii Tismaneanu określa jako „dynastyczny komunizm”. Pełnia władzy znajdowała się w rękach Conducatora oraz jego żony, ważne urzędy w państwie piastowali jego krewni. Zjawisko nepotyzmu wynikało z dawnych bizantyjskich tradycji w Rumuni oraz „bałkanizacji” świadomości jej mieszkańców. Społeczeństwo zaś nadal żyło w stanie apatii i zastraszenia, nieustannie inwigilowane przez wszechpotężną Securitatę. Ta atmosfera prześladowań i terroru została doskonale oddana w utworach zeszłorocznej laureatki Nagrody Nobla pisarki Herty Muller, która urodziła się w niemieckiej rodzinie w Banacie i studiowała w Timisoarze.

Bardzo ciekawie prezentuje się ostatnia część książki, poświęcona analizie życia politycznego we współczesnej Rumunii. Autor pisze, iż zgładzając Ceausescu i jego żonę postkomuniści z Frontu Ocalenia Narodowego Iliescu po prostu chcieli pozbyć się niewygodnego świadka w ewentualnym procesie RPK, a ideały rumuńskiej rewolucji demokratycznej zostały zbrukane przez tyranobójstwo. Do nacjonalistycznej retoryki rumuńskiego Conducatora chętnie nawiązuje dziś populista Vladimir Tudor. Książka Stalinizm na każdą okazję Vladimira Tismaneanu niewątpliwie jest godna polecenia. Jest to pierwsza na polskim rynku wydawniczym monografia rumuńskiego komunizmu. Autor zaprezentował w niej nie tylko dogłębną znajomość badanego przez siebie problemu, ale także rozległą wiedzę z zakresu dziejów innych partii komunistycznych z bloku wschodniego, co pozwoliło mu na sformułowania ciekawych porównań. Warte odnotowania są polskie wątki w tej książce. Tismaneanu porównuje politykę RPK i PZPR, cytuje uwagi Czesława Miłosza na temat komunizmu, jakie zawarł on w „Zniewolonym umyśle”, a także przyznaje się do fascynacji dziełami Leszka Kołakowskiego.

Eugeniusz Sobol

Vladimir Tismaneanu, Stalinizm na każdą okazję. Polityczna historia rumuńskiego komunizmu, Universitas, Kraków 2010

Recenzja została opublikowana w Toposie 3/2011

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s