Rosja, Białoruś i Ukraina na łamach polskich czasopism

Wrocławska „Odra” to czasopismo, które w dziale zagranicznym publikuje głównie informacje związane z życiem artystycznym i literackim krajów Europy Zachodniej. Dlatego miłym zaskoczeniem było przeczytać w „Odrze” 11/2013 cały zestaw tekstów o Rosji. Przede wszystkim warto odnotować szkic Edwarda Czapiewskiego „Rosja we mgle?”, którego autor, parafrazując tytuł słynnej książki H. G. Wellsa, próbuje postawić diagnozę Rosji współczesnej oraz odpowiedzieć na pytanie o przyszłość tego kraju. Za niezwykle cenne należy uznać spostrzeżenia tego autora o braku podstaw demokracji, uniemożliwiających dziś normalny rozwój Rosji. Do tego stanu przyczyniła się nie jakaś ułomna cecha narodowego charakteru, lecz spowodowały go zawirowania historyczne i działania władzy absolutnej. Tak, na przykład, próba ustanowienia demokracji parlamentarnej w 1917 roku została brutalnie przerwana przez bolszewików. Natomiast we współczesnej Rosji Putin zcentralizował władzę, a pod pozorem walki z regionalnym separatyzmem zrezygnowano z wyborów gubernatorów, którzy obecnie są mianowani przez Kreml, co także było ciosem dla rodzącej się demokracji. Autor prognozuje, że wobec pogarszającej się koniunktury na rynku surowców, wkrótce w Rosji może dojść do wybuchu społecznego niezadowolenia.


W „Odrze” znajdziemy także sporo ciekawych tekstów z zakresu literatury. Są to m.in. przekłady wierszy Michaiła Kuzmina przetłumaczone przez Zbigniewa Dmitrocę, fragment prozy Jurija Polakowa, szkic „Ex oriente lux. Chronotop Władimira Sorokina”, którego autorem jest Tadeusz Klimowicz, a także rozmowa z tłumaczką prozy Bunina Renatą Lis. Wstrząsający jest fragment wspomnień Dymitra Lichaczowa o blokadzie Leningradu. Autor przestawia mrożący krew w żyłach opis codziennego życia w konającym mieście, gdzie szerzy się kanibalizm, ludzie umierają z głodu i wycieńczenia. Zatrudniony w Instytucie Literatury („Domu Puszkinowskim”) rosyjski filolog opisał także grabież muzealnych zabytków przez chciwych urzędników, a także zagładę elity intelektualnej Leningradu. To tragiczne doświadczenie obnażyło istotę człowieczeństwa: „W czasie głodu ludzie dali się poznać, obnażyli się, uwolnili od wszelkiego blichtru: jedni okazali się wspaniałymi, bezprzykładnymi bohaterami, inni – złodziejami, łajdakami, zabójcami, kanibalami. Środka nie było”.

Lichaczow także podkreślił zbawienną moc kultury, pomagającej w przetrwaniu podczas okrutnej blokady. On i jego rodzina uczyli się na pamięć wierszy, inni pisali dzienniki, prace filozoficzne, malowali obrazy. W dziale recenzji znajdziemy omówienie książki pokonferencyjnej „Rosja jako niedźwiedź. Historia. Semiotyka. Polityka” – zbioru referatów wygłoszonych na konferencjach naukowych, które odbywały się na Uniwersytecie Łódzkim oraz Państwowym Uniwersytecie w Iwanowie, organizowane przez polskiego badacza Andrzeja De Lazariego oraz rosyjskiego naukowca Olega Riabowa. Niedźwiedź, jako symbol Rosji, pojawił się w zbiorowej świadomości Zachodu już w XVIII wieku. Kojarzył się z barbarzyństwem, okrucieństwem, nieludzką przemocą. Maskotka z moskiewskiej olimpiady z 1980 r. była próbą ocieplenia tego wizerunku. Niedźwiedź był także wykorzystywany w kampaniach wyborczych Jelcyna i Putina, teraz pojawia się w reklamach rosyjskich produktów skierowanych do zachodniego odbiorcy, ale wciąż jest traktowany z ironicznym dystansem, napisał autor recenzji.


W doniesieniach polskich mediów z Rosji dominują wiadomości polityczne i gospodarcze, natomiast odczuwalny jest brak informacji związanych z życiem kulturalnym. Tę lukę uzupełnia numer tematyczny Kwartalnika Kulturalnego „Opcje” nr 3 (92) 2013 zatytułowany „Rosyjska kontrkultura”, w którym znajdziemy teksty z zakresu sztuki, literatury, muzyki, teatru. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na błyskotliwy artykuł „Opowieść o człowieku kulturowo przemieszczonym” Ilji Kabakowa – referat wygłoszony na Kongresie International Assosiation of Art Critics. Mieszkający w Nowym Jorku rosyjski artysta, opierając się na własnym doświadczeniu biograficznym, nakreślił przeszkody, stojące przed przybyszem z postsowieckiej Europy Wschodniej na drodze integracji z międzynarodowym światem sztuki. Taki „przemieszczony” artysta żyje mitem paternalizmu oraz kultem zachodniej sztuki. Ale wszystko na Zachodzie jest przesiąknięte krytycyzmem, którego nie potrafi sobie narzucić, gdyż przepełnia go podziw dla zachodniej sztuki. Kolejnym brakiem twórcy ze Wschodu, uniemożliwiającym mu wstąpienie do zachodniej społeczności artystycznej, staje się „negatywne obciążenie etnograficzne”, wyrażające się w poczuciu przynależności do określonej kultury narodowej. Pewnym wyjściem z tej sytuacji może być próba odnalezienia międzynarodowego, uniwersalnego języka. W tym tekście Kabakow prezentuje bardzo ciekawe spojrzenie osoby z zewnątrz na sposób funkcjonowania instytucji kultury Europy i Stanów Zjednoczonych.

Wśród innych tekstów o sztuce warto wyróżnić szkic Andrieja Szentala i Anny Iljiczenko „Metaartysci jako quasi-kuratorzy”, którego autorzy interpretują projekty artystyczne Arsienija Żyłajewa „Muzeum kultury proletariackiej. Industrializacja bohemy” oraz Anastazji Riabowej „Artists’ Private Collection” pod kątem łączenia funkcji artysty i kuratora, co pozwala tym twórcom na przesunięcie granic tego, co wyobrażalne. Sztuka protestu stała się przedmiotem rozmowy „Is there future forever?”, jaką z Miszą Mostem i Mają Koleśnik przeprowadziła Łucja Malec-Kornajew. Odbyła się ona podczas otwarcia wystawy „Angry Birds”, prezentującej prace młodych rosyjskich twórców w warszawskikm Muzeum Sztuki Współczesnej. W ramach tego projektu Miszą i Maja stworzyli przy jednej z warszawskich ulic politycznie zaangażowane graffiti. Zdjęcia tych prac można także obejrzeć w danym numerze „Opcji”. „Jakie jutro czeka „Wojnę” – zastanawia się w swoim tekście Grzegorz Szymczak, prezentując działalność grupy artystycznej „Wojna”, która zasłynęła ze skandalicznych happeningów o charakterze politycznym. W swoich akcjach przekraczają granicę między sztuką a chuligańskim wybrykiem. Obecnie większość jej członków wyjechała za granicę obawiając się represji ze strony władz.
W dziale literackim „Opcji” przeczytamy również tekst Alicji Wołodźko-Butkiewicz „Co słychać w rosyjskim internecie literackim?”. Jest to starannie przygotowany przewodnik po stronach autorskich rosyjskich pisarzy, bibliotekach elektronicznych, portalach zawierających informację o życiu literackim oraz konkursach, a także witrynach dla debiutantów. Czytelnik może samodzielnie poszerzyć własną wiedzę na temat współczesnej rosyjskiej literatury, korzystając z podanych adresów internetowych. „Rosyjski internet literacki kształtował się w latach 90. głównie jako nowa forma samizdatu. (…) Dziś kontrkultura jest czymś innym: swą ekspresją wspiera działania opozycji politycznej” – konkluduje autorka.


Dział muzyczny otwiera tekst Jana Bińczyckiego „Pop, czyli rok” poświęcony dosyć znanej w Polsce książce Konstantego Usenki „Oczami radzieckiej zabawki. Antologia radzieckiego i rosyjskiego undergroundu”. Na podstawie zgromadzonego w tej publikacji materiału autor szkicu skupił się m.in. na wskazaniu czynników odróżniających rosyjskie i radzieckie zespoły punk-rockowe od zachodnich trendów. Wejście w to środowisko było dla muzyka przede wszystkim wyborem życiowym, „politycznym gestem, formą szaleńczego, anarchicznego buntu przeciwko totalitarnemu państwu”. W pozostałych tekstach o muzyce została omówiona twórczość Wasi Obłomowa oraz Psoja Korolenki. Blok rosyjskich tekstów w „Opcjach” zamykają artykuły Anny Zaczkowskiej i Żanny Sładkiewicz, które badają ukształtowany w mediach wizerunek Władimira Putina.


Numer tematyczny poznańskiego czasopisma „Czas Kultury” 3/2013 został zatytułowany „Europejska Białoruś”. Znajdziemy w nim teksty ukazujące zjawiska kulturalne wschodniego sąsiada Polski przede wszystkim w perspektywie związków z Europą. Taciana Arcimowicz w szkicu „A. R. Cz. i Lipny Kwiat: gra jeszcze się nie skończyła” zwróciła uwagę, że najciekawsze wydarzenia kulturalne na Białorusi zaczęły się pojawiać po masowych protestach, które wybuchły w 2010 roku. To właśnie artyści, a nie politycy, potrafili wejrzeć w głąb białoruskiej mentalności dostrzegając w niej zasadniczą skazę. Arcimowicz interpretuje malarstwo A. R. Cz. (prawdziwe nazwisko Michaił Sjańkou, z kolei A. R. Cz. to inicjały seryjnego mordercy, ros. Андрей Романович Чикатило) w kategoriach egzystencjalnych, uważając, iż przedstawia on życie jako proces powolnego i bezsensownego umierania. W jego obrazach zawiązuje się skomplikowana relacja między katem a ofiarą, w której uczestniczy widz, zdający sobie potem sprawę, iż sam zamienia się w kata. Artysta ujawnia zwierzęcy lęk, tkwiący w niemal w każdym mieszkańcu współczesnej Białorusi. Autorka opisała także działalność grupy artystycznej „Lipny Kwiaty”, organizującej happeningi o charakterze politycznym, i wskazała, że w rosyjskiej „sztuce protestu” istnieje analogiczne zjawisko – grupa „Wojna”. Także twórczością A. R. Cz. zajął się Wadzim Dabrawolski w szkicu „Artystyczna dywersja – strategie subiektywne w białoruskiej sztuce współczesnej”. Zaznacza, iż prace tego artysty dlatego zbulwersowały białoruską publiczność, ponieważ często przywołuje w nich śmierć, która została na Białorusi, „kraju prawosławnych ateistów”, wyparta poza granicę publicznej dyskusji. Ponadto, Dabrawolski zinterpretował wystawę indywidualną Żanny Hładko „Inciting Force” poświęconą rewizji symbolicznej figury Ojca, a także instalację Maryny Napruszkinej „Biuro antypropagandy”, ukazującą absurdalność produkcji ideologicznej białoruskich władz. Współczesna sztuka białoruska tworzy niezależną płaszczyznę komunikacyjną wzmacniając demokratyczną tradycję w autorytarnym reżimie, napisał autor.

Niektóre artykuły noszą charakter przekrojowego rysu, opisującego dane zjawisko kulturowe w układzie chronologicznym. Tak, na przykład, Wolha Szparaha w tekście „Partyzanci i Nomadzi – sztuka krytyczna na Białorusi” pisze o trzech pokoleniach we współczesnej białoruskiej sztuce, skupiając uwagę na najciekawszych, jej zdaniem, pracach. M. in. performansach Alesia Puszkina, projektach artystycznych Siarhieja Szabochina, Napruszkinej, Dzianisa Limonawa. „Młode pokolenie białoruskich artystów nadaje nowy sens feministycznemu hasłu „osobiste jest polityczne”, dzięki czemu rodzi się zarówno nowe osobiste, jak i nowe polityczne – wyrażone przez wielość praktyk społecznego uczestnictwa i lokalnych akcji”, konkluduje autorka. W podobny sposób opisała białoruski film Lidzia Michejewa w artykule „Białoruski film dzisiaj: sowiecka spuścizna i europejski kontekst”. Warto podkreślić, że większość tytułów filmowych, przywoływanych przez autorkę w tekście, w ogóle nie jest znana polskiemu widzu, ma on zatem dużą wartość poznawczą. Także szkic „teledyskowa.odyseja.by” Pawała Swiardłoua odkrywa przed czytelnikiem „białą plamę” w białoruskiej kulturze, jaką jest produkcja teledysków. A przecież właśnie nim swoją karierę muzyczną zrobił niezwykle popularny dziś zespół „Lapis Trubieckoj”. Na końcu tekstu znajdziemy tabelkę ze statystykami oglądalności topowych białoruskich klipów na Youtube’ie.

Można śmiało powiedzieć, że pisarz Artur Klinau, producent muzyczny Alaksander Bahdanau oraz fotograf Andrej Liankiewicz są wizytówkami białoruskiej kultury. Rozmowy z tymi twórcami przeczytamy w „Czasie Kultury”. O sytuacji na rynku wydawniczym oraz własnych planach twórczych opowiedział Klinau, którego zbiór reportaży „Mińsk. Przewodnik po przemianowanym mieście” ukazał się w 2006 roku w przekładzie na język polski. Warto podkreślić, że w dziale literackim czasopisma znajdziemy fragment najnowszej prozy tego autora – fragment powieści „Skup butelek”, a także fragment sztuki Pawała Priażko „Trzy dni w piekle”, wiersze Wolhi Hapiejewej oraz Witala Ryżkoua. W wywiadzie zatytułowanym „Bagno może się stać białoruską marką” Bahdanau, szef agencji koncertowej oraz wytwórni muzycznej, opowiedział o swojej drodze sukcesu. W latach 90. zaczynał od organizowania koncertów w prywatnych mieszkaniach (tzw. kwartirnikow), obecnie wypromował w świecie muzycznym zespół „Serebriannaja Svadba”. Białoruskie zespoły muzyczne cieszą się większą popularnością za granicą, niż w kraju, podkreślił. Na Białorusi właściwie nie istnieje rozwinięta infrastruktura muzyczna i rynek show-biznesu. Z kolei fotograf Liankiewicz, stypendysta programu World Press Photo oraz laureat wielu międzynarodowych nagród, poszukuje korzeni białoruskiej tradycji w wierzeniach pogańskich. Przez pięć lat pracował dla jednej z największych agencji fotograficznej „European Pressphoto Agency”, ale gdy prezentacja jego prac miała się odbyć w Mińsku, cześć katalogów po prostu zniszczono na granicy, a o samej wystawie media państwowe informowały bez podania adresu i nazwy galerii, w której ona się odbywała.


Wielokulturowość stanowi główny temat numeru Gdyńskiego Kwartalnika Artystycznego „Bliza” 2/15 2013, który jest poświęcony Ukrainie. Tutaj warto wymienić dwa artykuły Joanny Cieplińskiej „Rozstrzelane odrodzenie” oraz „Boderland”. W pierwszym tekście autorka odtwarza atmosferę życia literackiego w porewolucyjnym Charkowie. W drugim, opisuje zjawisko wzajemnego przenikania kultur w Czerniowcach, Lwowie oraz Kijowie. Tą problematyką zajął się także ukraiński historyk Jarosław Hrycak w artykule „Faktualna i kotrfaktualna historia pewnej lwowskiej szkoły”. Badacz nakreślił losy grona uczniów skupionych wokół twórcy ukraińskiej szkoły historii gospodarczej Franciszka Bujaka. Na jego seminarium uczęszczały zarówno osoby żydowskiego pochodzenia, tak i Ukraińcy, działacz OUN i komunista. Prawie wszyscy oni zginęli w czasie kataklizmu II wojny Światowej. Autor zastanawia się, czy możliwe jest odbudowanie klimatu wielokulturowości w monokulturowym mieście, jakim jest dzisiaj Lwów.

W „Blizie” znajdziemy także fragmenty prozy Jurija Andruchowycza „Leksykon miast intymnych”, będącej zapisem wrażeń pisarza z podróży do Wrocławia, Odessy, Zaporoża oraz Szczecina. Tutaj także obecny jest duch wielokulturowości. Tak, na przykład, we Wrocławiu Andruchowycz odnajduje ukochany Lwów. Najciekawsza w „Blizie” jest rozmowa „Dywan Iwaszkiewicza” przeprowadzona z Radosławem Romaniukiem, autorem opublikowanej ostatnio biografii tego pisarza „Inne życie”. Warte podkreślenia zwłaszcza są wątki ukraińskie i rosyjskie. „Ukraina ukształtowała iwaszkiewiczowski typ sensualizmu, wyczulenia na rzeczywistość, takie, a nie inne obrazy, gatunki drzew, kwiatów, kombinacje wizualne, które robiły na nim wrażenie i które w sobie nosił przez całe życie” – powiedział badacz. Opowiedział także o próbach literackich młodego Iwaszkiewicza w języku rosyjskim, podkreślając, iż wybierał on po prostu ten język, którym władali jego potencjalni odbiorcy – znajomi i koledzy z kijowskiego gimnazjum. Oprócz tego w czasopiśmie znajdziemy przekłady poezji ukraińskiej Adama Pomorskiego. Są to wiersze Wołodymyra Swidzienskiego, Mykoły Zerowa, Jewhena Małaniuka, Oleha Olżycza, Jewhena Płużnyka oraz Bohdana-Ihora Antonycza. Większość z tych poetów zginęła w czasie stalinowskich represji i II wojny światowej.

Eugeniusz Sobol

Tekst w wersji rosyjskiej ukazał się w Nowej Polszy 7-8/2013, jest dostępny pod tym linkiem:

http://novpol.ru/index.php?id=2128

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s