Rosyjskie wiersze polskich poetów: Bolesław Leśmian i Jarosław Iwaszkiewicz

Właśnie ukazała się długo oczekiwana książka „Leśmian w Europie i na świecie” (pod red. Żanety Nalewajk, Magdaleny Supeł, Wydawnictwo UW, Warszawa 2019), będąca zbiorem referatów wygłoszonych na konferencji o Leśmianie, która odbyła się 23-24 października 2017 roku na Uniwersytecie Warszawskim. Publikacja zawiera także mój tekst „Rosyjskie wiersze polskich poetów: Bolesław Leśmian i Jarosław Iwaszkiewicz”: „To właśnie w Paryżu, trzy lata po opuszczeniu Kijowa, Leśmian poczuł nostalgię za Ukrainą. Omawiane utwory zawierają sporo motywów autobiograficznych, dosyć rzadkich w twórczości poety, dlatego proponuję przyjrzeć się im właśnie z takiej perspektywy. Są one świadectwem rozstania z ukochaną osobą, a także tragicznej i nieszczęśliwej miłości, której doświadczył on właśnie na Ukrainie” (fragment).

Reklamy

Mykoła Riabczuk, Poprzednie życie

W kwietniowym numerze „Odry” 04/2019 ukazała się moja recenzja zbioru esejów Mykoły Riabczuka „Poprzednie życie” ( przeł. Andrij Saweneć, Warsztaty Kultury, Lublin 2018): „Od połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku Riabczuk bardzo wiele podróżuje, jako „visiting professor” odwiedza europejskie i amerykańskie uczelnie. Felietony przede wszystkim są świadectwami tych podróży i pogrupowane zostały w rozdziały, takie jak „Fraszki polskie”, „Środek Europy”, „Transatlantyk”, „Kanadyjski słownik”. Zwłaszcza po „pomarańczowej rewolucji” Riabczuk postrzega swoją misję jako misję intelektualnego ambasadora Ukrainy, który musi ludziom Zachodu dostarczyć informacji na temat własnego kraju. Aczkolwiek z czasem optymizm w jego felietonach ustępuje miejsca rozgoryczeniu i manicheizmowi, co niewątpliwie wiąże się z porażką „pomarańczowych” i tryumfem wyborczym Janukowycza w 2009 roku” (fragment).

Język czy legiony?

O tym, że język, a nie siła polityczna czy militarna, stanowi o jedności imperium, pisał już Josif Brodski. Rosyjski poeta uważał, że każde imperium to przede wszystkim twór kulturowy, którego czynnikiem konsolidującym jest wspólny język, a nie legiony. Wydaje się, że Władimir Putin jest pilnym czytelnikiem Brodskiego, o czym może świadczyć chociażby jego ostatnia decyzja o uproszczeniu procedury otrzymania rosyjskiego obywatelstwa przez mieszkańców kontrolowanych przez separatystów części obwodów donieckiego i ługańskiego. Ważne jest również to, że rosyjski prezydent dodał, że z takich ułatwień mogą korzystać wszyscy Ukraińcy.

Mamy zatem do czynienia z dwuznaczną grą włodarza Kremla. Można odnieść wrażenie, że decyzja ta stanowi przejaw słabości, gdyż w praktyce przekreśla sens istnienia Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych, które miały posiadać wszelkie atrybuty państwowości, takie jak obywatelstwo. Wydaje się, że Putin ostatecznie postanowił porzucić zabawę w DRL i ŁRL, choć to właśnie o nie toczyła się wojna w Donbasie. Te quasi-państwa i tak w rzeczywistości były zarządzane przez wysłanników z Moskwy. Ów parawan w postaci samozwańczych republik był jedynie potrzebny po to, aby charyzmatyczni watażkowie separatystów mogli nacieszyć się poczuciem władzy, trochę się wzbogacić i przy okazji wymordować się nawzajem w zamachach bombowych.

Czytaj cały tekst na stronie Nowej Europy Wschodniej

http://new.org.pl/6024-jezyk-czy-legiony

Quo vadis, Zełenski?

Obecnie mamy do czynienia z powstaniem trzeciej drogi na Ukrainie i emancypacji nowej klasy w tym kraju, wyrazicielem pragnień której został właśnie Zełenski. Komik zaproponował Ukraińcom wykonanie dosyć odważnego skoku cywilizacyjnego, który zdaje się przebił poroszenkowską triadę o charakterze konserwatywnym: „armia, język, wiara”. Już blisko za tydzień druga tura wyborów prezydenckich na Ukrainie.

Czytaj cały tekst na stronie Nowej Europy Wschodniej

http://new.org.pl/6012-quo-vadis-zelenski

A po co w ogóle był ten Majdan?

Na wstępie chciałbym podkreślić, że absolutnie nie wierzę w zwycięstwo komika i aktora Wołodymyra Zełenskiego, obecnie przodującego w sondażach. Jego zawyżone notowania są skutkiem wpompowania olbrzymich pieniędzy oligarchy Ihora Kołomojskiego, który tak naprawdę go wymyślił. Owszem, Zełenski może nawet przejść do drugiej tury, ponieważ stał się w pewnym sensie kandydatem-wydmuszką, przyjmującym na siebie frustrację i rozczarowanie Ukraińców systemem oligarchicznym. Wyborcy mogą odreagowywać w ten sposób, mając złudzenie, że grają na nosie politykom. Jest to w pewnym sensie happening wyborczy. Sądzę, że w najbardziej decydującym momencie zadrży im ręka, by zagłosować na kandydata, zupełnie nieprzygotowanego do rządzenia państwem, które jest pogrążone w kryzysie gospodarczym i uwikłane w konflikt zbrojny na Donbasie. Dlatego najbardziej zacięta walka polityczna potoczy się między zajmującymi kolejne miejsca w sondażach Petrem Poroszenko i Julią Tymoszenko. I to jeden z tych dwojga kandydatów prawie na pewno zostanie głową państwa.

Czytaj dalej new.org.pl/5989-a-po-co-w-ogole-byl-ten-majdan

Portrety dwóch ukraińskich prezydentów

Zbigniew Parafianowicz i Michał Potocki są dziennikarzami współpracującymi z „Dziennikiem. Gazetą Prawną”, a w latach 2015–2016 zadebiutowali również jako autorzy reportaży, publikując w Wydawnictwie Czarne dwie książki o Ukrainie: Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę oraz Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki. Warto dodać, że pierwsza publikacja znalazła się w 2016 roku w finale Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiej za reportaż literacki. W przypadku Kryształowego fortepianu zabrakło mi przedstawienia opinii zwykłych ludzi o Poroszence – zmęczonych drożyzną, niskimi pensjami i emeryturami, permanentnym kryzysem ukraińskiego państwa. Wydaje się, że książka ta została po prostu za wcześnie opublikowana, gdyż nie wiadomo było, jak potoczy się dalej kariera polityczna obecnego prezydenta. Niemniej Parafianowiczowi i Potockiemu nie można odmówić dobrych chęci przedstawienia Ukrainy w tyм burzliwym okresie.

Przeczytaj całość recenzji na stronie Nowej Europy Wschodniej

http://new.org.pl/5952-portrety-dwoch-ukrainskich-prezydentow

Kulisy Majdanu

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął wydawanie serii „Majdan w pierwszej osobie”, zaś publikacja Czterdzieści pięć historii Rewolucji Godności, która ukazała się w 2015 roku, jest pierwszą książką tego cyklu. Przeczytamy w niej o sakralnym wymiarze Majdanu, natomiast niewiele dowiemy się o „białych plamach” kijowskiej rewolucji. Kim byli tajemniczy snajperzy prowadzący ogień z Hotelu „Ukraina” feralnego dnia 20 lutego 2014 roku, gdy zginęło najwięcej osób na ul. Instytuckiej? Kto rozpętał zamieszki przy ul. Bankowej 1 grudnia 2013 roku? Skąd nagle pojawiła się tam koparka? Czy majdanowcy posiadali broń palną i jak często jej używali? Dlatego książka ta pozostawia raczej u czytelnika poczucie niedosytu. Majdan jest wciąż zjawiskiem otwartym, gdyż, w odróżnieniu od wcześniej przywołanych wydarzeń w Europie Wschodniej, nie zrealizował jeszcze swojego celu.

Przeczytaj recenzję w całości na stronie Nowej Europy Wschodniej

http://new.org.pl/5947-kulisy-majdanu