Kazimierz Nowosielski, Galeria. O wybranych malarzach

Nie od dziś wiadomo, że malarstwo, obok poezji i literatury, jest pasją Kazimierza Nowosielskiego. Już w 2006 roku wydał antologię „Między słowem a światłem. Poezja a malarstwo współczesnych artystów Wybrzeża”. Promocja jego najnowszej książki „Galeria. O wybranych malarzach i malarstwie współczesnym”, która ukazała się w wydawnictwie „Bernardinum”, odbyła się 2 lutego w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku. Spotkanie prowadziła Janina Wieczerska. Poeta, eseista, historyk literatury we wstępie do „Galerii” tak oto określa jeden z jej celów: „Staram się w tej książce rozpoznać te momenty w sztuce, kiedy malarskie widzenie staje się zarazem widzeniem myślącym, zapytującym, poszukującym. (…)szukam malarstwa o walorach malarskich, ale chodzi mi też o malarstwo, które byłoby kontemplacyjne i egzystencjalne jednocześnie”. Promocji towarzyszył pokaz prac malarzy omawianych w książce. W „Galerii” autor nie skupia się na budowaniu interdyscyplinarnych paraleli pomiędzy obrazem a literaturą. Jest to próba przeniknięcia do samej istoty malarstwa doskonałym pod względem stylistycznym językiem estetycznych wzruszeń. Nowosielski nie „fabularyzuje” oglądanych przez siebie obrazów, jak to czyni większość pisarzy, ale stara się przy pomocy słowa stworzyć niezależny system znaczeń. „Galeria” zawiera eseje o kapistach, Józefie Czapskim. A także współczesnych malarzach, takich jak: Marian Kołodziej, Kiejstut Bereźnicki, Zygmunt Karolak, Zdzisław Kalędkiewicz, Kazimierz Ostrowski, Ryszard Stryjec, Wiesław Markowski, Jadwiga Lesiecka, Stefan Stankiewicz, Jerzy Panek, Hugon Lasecki.

Okładka książki

Obrazy stanowiące inspirację dla autora

jw

Na rozpoczęciu spotkania

Rozmowa o sztuce:Janina Wieczerska i Kazimierz Nowosielski

Głos w dyskusji zabrała aktorka Halina Słojewska

Opublikowane w: on luty 16, 2009 at 1:45 pm Skomentuj
Tags: , ,

Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1911–1955

W Kijowie i gdzie indziej… Dzienniki Jarosława Iwaszkiewicza

Opublikowany pierwszy tom dzienników Jarosława Iwaszkiewicza to książka, na którą bardzo długo czekałem. Przed rozpoczęciem lektury towarzyszył mi niepokój. Z twórczością pisarza ze Stawiska regularnie obcuję już od ponad dziesięciu lat, ukształtował się we mnie pewien obraz i styl odbioru jego poezji i prozy, obawiałem się więc przewartościowania całej wiedzy o Iwaszkiewiczu, którą dotychczas posiadłem. Przeczytałem ten tom i odetchnąłem z ulgą. Iwaszkiewicz-diarysta absolutnie nie koliduje z jego wizerunkiem jako pisarza. Jest to ten sam Iwaszkiewicz.

Dzienniki Iwaszkiewicza znacząco odbiegają od utartego sposobu prowadzenia pamiętników. Pisarz traktował swoje notatki prywatne jako notatnik roboczy, z którego potem obficie czerpał materiał dla twórczości prozatorskiej czy eseistycznej. Zamiast pogłębionego obrazu życia wewnętrznego, czyli drogi biografii duchowej, spotykamy prawie wyłącznie opisy zjawisk zewnętrznych. Pisarz porównuje swoje zapiski z arcydziełami literatury pamiętnikarskiej, a dla Iwaszkiewicza były to przede wszystkim dzienniki Gide’a oraz Tołstoja, i w notatce od 22 stycznia 1955 poczynił wyznanie o charakterze metaliterackim: Dla mnie dziennik jest raczej chwilowym od czasu do czasu notowaniem dla siebie swoich przeżyć i myśli. Francuskiemu i rosyjskiemu pisarzowi zarzucał, że prowadzenie dzienników tak naprawdę służyło wyolbrzymieniu ich własnego „ja”, ulegali pysze i zarozumiałości, czego chciałby za wszelką cenę uniknąć. Iwaszkiewicz pisał dzienniki nieregularnie, ale są to notatki doskonałe pod względem formalnych, nawet najbłahsze zdarzenie pod wytrawnym piórem pisarza-stylisty przekształcają się w perełki literackie.

W pierwszym tomie mamy do czynienia z trzema większymi jednostkami – jest to tzw. dziennik kijowski (1911), potem zapiski z okresu okupacji hitlerowskiej, które prawie wszystkie powstawały na Stawisku, oraz notatki z lat 1949 – 1955, głównie poświęcone podróżom do Włoch, Francji, Belgii oraz Szwajcarii. Warta odnotowania jest praca redaktorów książki. Poruszane w dziennikach zdarzenia bardzo precyzyjnie i bezbłędnie zostały uzupełnione poprzez odwołania w przypisach do dzieł pisarza. Dla okresu kijowskiego będzie to oczywiście Książka moich wspomnień, notatek okupacyjnych – Notatki 1939-1945 oraz powieść Sława i chwała. Chociaż, gdyby czytelnik tej książki chciał na jej podstawie poznać topografię Iwaszkiewiczowskiego Kijowa, miałby duży problem, gdyż nie zawsze redaktorzy podają aktualne nazwy miejsc i ulic, dostosowane do realiów współczesnej stolicy Ukrainy. Dziennik kijowski Iwaszkiewicza jest zjawiskiem niespotykanym w dziejach literatury polskiej – w tej samej notatce obok siebie znajdziemy zdania w językach polskim, rosyjskim i ukraińskim. Świadczy to o otwartości tego miasta i w ogóle Ukrainy, gdzie przed rewolucją bolszewicką w pokojowej koegzystencji współistniały kultura polska, rosyjska i ukraińska – do syntezy właśnie tych trzech pierwiastków poszerzonych o perspektywę idei paneuropejskiej i mitu śródziemnomorskiego Iwaszkiewicz dążył przez całe swoje życie. Poznajemy trudne życie materialne młodego pisarza w Kijowie, gdzie musiał utrzymywać się z korepetycji i czasami dzielił mieszkanie z kozacką rodziną, która hulała na wielką skalę. Siedemnastoletni uczeń kijowskiego gimnazjum z wielkim żalem opisuje swoje nędzne ubranie, wspomina, że gdy brakowało mu na bilet tramwajowy musiał pokonywać długie dystanse na piechotę, a tymczasem jego bogaci przyjaciele-Rosjanie wydawali sturublowe banknoty na zabawy w restauracjach. Szczytem marzeń młodego Iwaszkiewicza było zaproszenie do podkijowskiego Malina, gdzie swoją posiadłość miał Jura Mikłucho–Makłaj, wnuk znanego rosyjskiego podróżnika. Trudna sytuacja materialna z okresu ukraińskiej młodości odcisnęła piętno na psychice Iwaszkiewicza, z którym miał borykać się przez całe swoje życie.

Zapiski z okresu okupacji hitlerowskiej sprawiają wrażenie czegoś przerażającego. Ujawnia się w nich podświadomy, niemal zwierzęcy lęk przed śmiercią od kuli okupanta. Wstrząsający jest opis podróży statkiem z Warszawy do Sandomierza, na którym wskutek donosu folksdeutscha doszło do rewizji rzeczy pisarza oraz przesłuchania go przez gestapo. Przejmujące są zdania, napisane tuż po upadku powstania warszawskiego, że Warszawa po prostu przestała istnieć, pozostały po niej jedynie gruzy. Wydaje się, iż w wyniku doświadczeń okupacyjnych Iwaszkiewicz przeszedł druzgocący kryzys osobisty i twórczy, a trzeba przypomnieć, że jego przedwojenna fascynacja kulturą niemiecką była jak najbardziej autentyczna. Być może właśnie w tym tkwi jego uległość wobec komunistycznych władz PRL, pisarz doszedł do wniosku, że każda władza, nawet narzucona przez Moskwę, jest lepsza od zbrodniczego reżimu hitlerowskiego zagrażającego samym podstawom istnienia biologicznego narodu polskiego, stąd bierze się jego autentyczna radość na widok radzieckich czołgów w Brwinowie.

Powojenny Iwaszkiewicz-diarysta jest przede wszystkim podróżnikiem. Powołując się na słynny cytat z wiersza Gałczyńskiego, że jego kraj to myszy, deszcz i Polska, woli opisywać wspaniałości Rzymu i Paryżu, niż rzeczywistość Polski Ludowej. Trudna sytuacja rodzinna – choroba psychiczna żony – powoduje, że prawie nie spotykamy zapisków poczynionych na Stawisku. Coraz częściej z rozpaczą pisze, że jest to przeklęty ibsenowski dom. Czuje się osamotniony i nikomu nie potrzebny. Stąd zapewne bierze się chęć nieustannego podróżowania po Europie, pobytu w hotelach i wynajmowanych mieszkaniach. W jego kontaktach z artystami z Europy Zachodniej coraz częściej pojawia się przypomnienie o sytuacji ubogiego krewnego z czasów kijowskiej młodości. Chociaż wyjazdy Iwaszkiewicza za granicę były finansowane przez rząd komunistyczny i mógł liczyć na wsparcie finansowe ambasad, nie zawsze to starczało na opłacenie wycieczek czy obiadów. W sytuacji bezdomności i wygnania, przypominających słynną ucieczkę Tołstoja z Jasnej Polany, pisze swoje opowiadania, sygnowane prawie zawsze Roma czy Palermo. W Polsce jego azylem jest Sandomierz. Warto odnotować zawarty w Dziennikach opis podróży do Włoch w listopadzie 1955 roku, z którego dwa fragmenty – podróż pociągiem z Rzymu do Neapolu oraz wizyta u Benedetta Crocego – w całości potem zostały włączone do Podróży do Włoch. Tutaj odnajdujemy całego Iwaszkiewicza, którego znamy. Arcydzieła malarstwa renesansowego, zabytki architektoniczne, wrażenia z odbioru dzieł muzycznych, przedstawień teatralnych, obrazki codzienności z włoskiej ulicy – to wszystko łączy się w czarującą mieszankę podniet estetycznych Iwaszkiewicza, który, w moim odczuciu, był ostatnim polskim artystą, jaki potrafił uchwycić tak wiele aspektów europejskiego dziedzictwa kulturowego.

Obecnie polska kultura preferuje polityczne style odbioru. Dysponujący funduszami politycy promują twórczość pisarzy, których światopogląd jest zbieżny z założeniami ich własnych partii. Prawica lansuje akowski, etosowski model literatury, z kolei, walcząca o przemiany obyczajowe, lewica gloryfikuje pisarzy (pisarki) o skłonności homoseksualnych czy lesbijskich. Iwaszkiewicz jest gdzieś pośrodku i zgodnie z określeniem Tomasza Burka jego twórczość jest obecnie dziełem niczyim, czyli nie stoi za nią żadna opcja polityczna. Dla lewicy ten czerwony hrabia jest niezbyt lewicowy, dla prawicy – kolaborantem i zdrajcą. Twórczość Iwaszkiewicza wiele mówi o nas samych, o stanie polskiej kultury. Nie jesteśmy dziś, w zacietrzewieniu polemik politycznych i lustracji, na nią przygotowani.

Dzienniki Iwaszkiewicza niewątpliwie przyczynią się do ożywienia badań nad życiem i twórczością tego pisarza. Zwłaszcza w sytuacji, gdy od dłuższego czasu nie odbyła się żadna konferencja polonistyczna poświęcona temu zagadnieniu. Poza pracami Ritza i Mitznera nie ukazały się ostatnim czasie ciekawe interpretacje dotyczące Iwaszkiewicza. W porównaniu z Miłoszem, Herbertem oraz Różewiczem twórczość Iwaszkiewicza funkcjonuje w pewnej izolacji i odosobnieniu. Być może dzienniki to zmienią. Z niecierpliwością czekam zatem na ukazanie się kolejnych dwóch tomów pamiętników mojego ulubionego pisarza.

Eugeniusz Sobol
Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1911–1955, Czytelnik, Warszawa 2007

Opublikowane w: on luty 2, 2009 at 3:14 pm Skomentuj
Tags: , ,

Józef Baran: spotkanie autorskie w Gdyni

W niezwykle uroczystej atmosferze 28 stycznia 2009 w gdyńskiej kawiarni „Strych” obchodzono VIII urodziny „Przystani Poetyckiej”. Z tej okazji, swój akces do cyklicznego organizowania poetyckich imprez ogłosił Paweł Baranowski, który postanowił porzucić ostatecznie Wyspy Brytyjskie i powrócić do Gdyni. Tego dnia na „Strychu” rozbrzmiewała poezja Józefa Barana, który miał tutaj swój wieczór autorski. Krakowski poeta jest autorem ponad 20 tomów poezji, wyróżniony nagrodami Stanisława Piętaka, Andrzeja Bursy, Fundacji Kościelskich, Nagrodą Miasta Krakowa. Piosenki z jego tekstami znajdują się w repertuarze Elżbiety Adamiak, Grupy pod Budą, Starego Dobrego Małżeństwa. Józef Baran z przejęciem opowiadał o swoich wrażeniach podczas pobytu w Trójmieście, spotkaniach z mieszkającymi tutaj poetami. VIII urodziny „Przystani Poetyckiej” uświetniła loteria poetycka, w której można było wygrać tomy wierszy Borosa, Baranowskiego, Landeckiego i innych poetów. Nie zabrakło także poetyckiego i urodzinowego tortu.

Józef Baran

Baran, Boros, Baranowski

Poeta czyta wiersze

Kawiarnia “Strych”

Tort urodzinowy

Plakat spotkania

Opublikowane w: on styczeń 30, 2009 at 4:40 pm Skomentuj
Tags: , ,

Słowenia nad Bałtykiem

Słowenia nad Bałtykiem to międzynarodowy projekt, którego celem jest promocja literatury słoweńskiej w regionie Morza Bałtyckiego. W ramach bałtyckiego tournée słoweńscy pisarze odwiedzili w Sankt-Petersburg, Wilno, a także w Trójmiasto. 22 listopada 2008 w sopockiej kawiarni „Stary Rower” swoją twórczość na dwujęzycznym spotkaniu zaprezentowali – poeta i były opozycjonista, jedna z najważniejszych postaci słoweńskiego modernizmu Tomaž Šalamun, prozaik, wieloletni szef Związku Pisarzy Słoweńskich Vlado Žabot, pisarz i reżyser filmowy Dušan Šarotar, krytyk literacki, teoretyk gender studies i mediów internetowych Ženia Leiler oraz przedstawiciele młodego pokolenia słoweńskich pisarzy: Mitja Čander i Goran Vojnović. W Sopocie odbyła się także prezentacja publikacji okolicznościowej „Dzień dobry, Polsko. Literatura słoweńska nad Bałtykiem”. Organizatorzy spotkania wybrali szczęśliwą formułę ukazania głównych kierunków w słoweńskiej literaturze poprzez przekrój pokoleniowy. Tradycyjna proza Vlado Žabota (ur. w 1958 r.), zainspirowana mistyką doliny rzeki Mury, harmonijnie sąsiadowała z fragmentami powieści Gorana Vojnovicia (ur. w 1980 r.), typowego przedstawiciela młodej zbuntowanej literatury, który jednak nie stroni się od podejmowania trudnych tematów, takich jak dzisiejsze skutki czystek etnicznych na Bałkanach. Niewątpliwie, nadbałtyckie tournée słoweńskich pisarzy jest inicjatywą ważną i godną uznania, przyczyni się do popularyzacji literatury tego kraju w Polsce, zaś duży udział publiczności, zaangażowanie się w ten projekt wielu instytucji, może świadczyć, że w Polsce istnieje autentyczne zainteresowanie słoweńską kulturą.

Na spotkaniu poświęconym słoweńskiej literaturze

Tomaž Šalamun czyta swoje wiersze

Prozaik Vlado Žabot

Prezentacja przekładów utworów słoweńskich pisarzy na język polski

Krytyk literacki Ženia Leiler

Goran Vojnović, Mitja Čander i Dušan Šarotar

Publikacja okolicznościowa “Dzień dobry Polsko. Literatura słoweńska nad Bałtykiem”

Opublikowane w: on listopad 24, 2008 at 2:10 pm Skomentuj
Tags: , ,

Herbert: Słowa i obrazy

Zbigniew Herbert był bardzo mocno związany z Gdańskiem i może dlatego wydarzenia artystyczne, które odbyły się 27 i 28 października w tym mieście ramach ogłoszonego przez Sejm „Roku Herbertowskiego”, miały wyjątkowy charakter i cieszyły się sporym zainteresowaniem. Poeta pracował w gdańskim oddziale ZLP, wykładał na Uniwersytecie Gdańskim, spotykał czytelników na spotkaniach autorskich u gdańskich dominikanów, pisał recenzje z odbywających się w Trójmieście wydarzeń artystycznych. Był częstym gościem w Sopocie, gdzie mieszkali jego rodzice. 27 października w budynku Biblioteki Głównej UG osłonięto tablicę z wierszem Zbigniewa Herberta pt. „Czarnofigurowe dzieło Eksekiasa,” a także odbył sie wernisaż wystawy „Twoja i moja katedra” (czynna do 7.11.2008). Następnego dnia w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku w ramach projektu artystycznego „Herbert: Słowa i obrazy” można było obejrzeć film „Herbert- fresk w kościele”, (reż. Piotr Załuski), odbył się wernisaż wystawy rysunków Herberta „Herbert: Słowa i obrazy” (czynna do 21.11.2008), prezentacja video „Dotyk” Michała Brzezińskiego, a także debata poświęcona wizualnym aspektom twórczości Herberta. Zaprezentowane na wystawie rysunki Herbert szkicował w czasie licznych podróży do Grecji, Włoch, Francji, Niemiec czy Holandii, oddają jego fascynację architekturą i malarstwem. Spora liczba uczestników spotkań dobitnie świadczy , że poezja Herberta żywo funkcjonuje w świadomości czytelników, zaś jego niezłomna postawa wobec reżimu komunistycznego zasługuje na uznanie i wielki szacunek.

Tablica pamiątkowa w gmachu Biblioteki Głównej UG (Dokąd płynie Dionizos przez morze czerwone jak wino / Ku jakim wyspom wędruje pod znakiem winorośli / Spity winem nic nie wie - więc my także nie wiemy / Dokąd płynie prądami z pnia bukowego łódź lotna).

Wystawa “Twoja i moja katedra”

Herbert: Słowa i obrazy

Na wystawie rysunków Herberta

O związkach poezji Herberta ze sztuką mówił profesor Kazimierz Nowosielski

Wiersze Herberta czytał pisarz Stefan Chwin

Opublikowane w: on październik 30, 2008 at 12:58 pm Skomentuj
Tags: , ,

Stefan Chwin: 33 lata pracy twórczej

23 i 24 października w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku odbyły się uroczyste obchody 33 rocznicy debiutu literackiego Stefana Chwina. Na wstępie polemikę wzbudził sam pomysł świętowania takiej rocznicy: pisarz oświadczył, że nie lubi okrągłych dat, zaś Piotr Millati zwrócił uwagę, że jest to nawiązanie do wieku Chrystusowego. W czwartek Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz odznaczył Chwina srebrnym medalem Gloria Artis ufundowanym przez Ministra Kultury, wręczył złote pióro w imieniu Marszałka Województwa Pomorskiego. Potem Stefanem Chwinem, jego życiem i twórczością, zajęli się krytycy i badacze literatury. Ciekawa była dyskusja o wolności, którą prowadzili Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski z Krakowa. Pisarz zaproponował własną definicję wolności odwołując się do doświadczeń historycznych Polaków, stanowczo opowiedział się przeciwko wszelkiego rodzaju próbom rewizji mitu Solidarności: „Było to najgłośniejsze wołanie o wolność, które usłyszał cały świat”. Następnego dnia o książkach pisarza rozmawiali Andrzej Franaszek z Tygodnika Powszechnego, Jerzy Jarzębski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Dariusz Nowacki z Fa-artu oraz poeta Jarosław Zalesiński, panel dyskusyjny prowadził Piotr Millati. Niespodziewanie do dyskusji włączył się sam pisarz, co niewątpliwie podgrzało atmosferę na sali. W ciągu tych dni miały miejsce promocje dwóch książek: przewodnika literackiego „Gdańsk według Stefana Chwina” oraz jego najnowszej książki „Dziennik dla dorosłych”.

Paweł Adamowicz wręcza nagrody dla pisarza

Katarzyna Janowska, Stefan Chwin i Piotr Mucharski zastanawiają się nad definicją wolności

Panel literaturoznawców: (od lewej) Andrzej Franaszek, Dariusz Nowacki, Piotr Milatti, prof. Jerzy Jarzębski, Jarosław Zalesiński.

Dyskusja: Piotr Milatti, Jerzy Jarzębski, Jarosław Zalesiński

Stefan Chwin

Wystawa książek Chwina

Na wystawie “W pracowni pisarza”

Opublikowane w: on październik 28, 2008 at 2:19 pm Skomentuj
Tags: , ,

Festiwal literatury austriackiej Austria-Polska 5:5

Trzydniowy festiwal literacki „Austria:Polska 5:5” odbył się w Warszawie, Sopocie i Praniu na Mazurach w dniach 18-20 września 2008 z udziałem pisarzy austriackich skupionych wokół kwartalnika „Lichtungen” z Graz. Do Polski przyjechali Nicole Scheiber współredaktor czasopisma, pisarka Birgit Pölzl, prozaik Georg Petz, poeci Helwig Brunner (redaktor naczelny ”Lichnungen”) i Marcus Poettler. Spotkania były częścią szerszego projektu polsko-austriackiej wymiany w dziedzinie literatury, która została w tym roku zainicjowana przez „Topos” i „Lichtungen”. Tak, najnowszy numer sopockiego czasopisma (Topos 2008/4) został niemal w całości poświęcony literaturze austriackiej, łącznie prezentuje twórczość ośmiu autorów, a w przyszłym roku w Austrii odbędzie się festiwal literatury polskiej, ukaże sie także „polski” numer „Lichtungen”. W kontekście takiej wymiany warto przypomnieć, że patronem „Toposu” od samego początku istnienia pisma był najwybitniejszy przedstawiciel literatury austriackiej, mianowicie Rainer Maria Rilke. Także „Lichtungen” przywiązuje dużą wagę do programów międzynarodowych, a wśród nich warto wymieć festiwal „Poezja Europy”, który odbył się w 2004 roku w Graz. Powstała wtedy dwujęzyczna edycja wierszy poetów z 38. krajów. Poniżej fotorelacja z spotkania w Sopocie.

Plakat festiwalu

Krzysztof Kuczkowski, redaktor naczelny Toposu, prezentuje najnowszy numer czasopisma poświęcony współczesnej literaturze austriackiej

Nicole Schreiber, współredaktorka Lichtungen, przedstawiła działalność czasopisma z Graz

Helwig Brunner i Birgit Pölzl

Birgit Pölzl, autorka znakomitej prozy pt. Możliwość

Tadeusz Dąbrowski czyta polskie przekłady austriackich wierszy

Georg Petz i Marcus Poettler

Austria:Polska 5:5

Redakcja Toposu – Tadeusz Dąbrowski i Krzysztof Kuczkowski

Opublikowane w: on wrzesień 23, 2008 at 12:59 pm Komentarze (1)
Tags: , ,

Poezja białoruska

19 czerwca 2008 roku w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku odbyła się promocja antologii poezji białoruskiej od XV do XX wieku „Nie chyliłem karku przed mocą” z udziałem współczesnych poetów białoruskich Uładzimiera Arłoua i Uładzimiera Niaklajewa. Spotkanie prowadziła Krystyna Chwin. Jak podkreślił redaktor antologii Adam Pomorski, tłumacz i krytyk literacki, jest to pierwszy w dziejach stosunków polsko-białoruskich tak obszerny wybór z poezji sąsiedniego narodu, nadrabiamy zaległości z okresu PRL. Arłou, którego tomik „Parom praz La Mansz” został nominowany w tym roku do nagrody Prezydenta Miasta Gdańska „Europejski Poeta Wolności” tworzy lirykę bardzo nowoczesną o silnym ładunku erotycznym. Z kolei Niaklajewa można nazwać poetą tradycyjnym, uprawiającym poezję rymowaną i jest bardzo popularny wśród starszego pokolenia na Białorusi. Arłoua i Niaklajewa, jako poetów opozycyjnych wobec reżimu Łukaszenki, spotkał podobny los, po zaostrzeniu represji w 1995 roku ich utwory zostały wykreślone ze szkolnych podręczników, nie są wydawane przez państwowe wydawnictwa. Z powodu sfabrykowanej przez KGB sprawy o kradzież wartej 50 dolarów kanapy z redakcji czasopisma Niaklajew musiał nawet udać sie na trwającą w latach 1999-2004 emigrację do Polski, a potem Finlandii. Groziło mi za to 15 lat, powiedział poeta. Antologię „Nie chyliłem karku przed mocą” uzupełnia „Suplement poetycki ze współczesnej liryki białoruskiej” (Biblioteka „Tekstualiów” Dom Kultury Śródmieście) także pod redakcją Adama Pomorskiego, rozszerzający dział poezji współczesnej – poetów urodzonych pomiędzy 1941 a 1981 rokiem – z konieczności zredukowany w Antologii.

Okładka książki

Poeta Antoni Pawlak, rzecznik Prezydenta Miasta Gdańska, odczytuje list w sprawie nominacji tomiku poetyckiego Uładzimiera Arłoua “Parom praz La Mansz” do nagrody “Europejski Poeta Wolności”

Uładzimir Arłou, Adam Pomorski, Krystyna Chwin, Lawon Barszczeuski, Uładzimier Niaklajew

Białoruski poeta Uładzimir Arłou i tłumacz jego utworów oraz redaktor antologii “Nie chyliłem czoła przed mocą” Adam Pomorski

Uładzimier Niaklajew czyta swoje wiersze

Arłou prezentuje poezję z tomika “Parom praz La Mansz”

Opublikowane w: on czerwiec 23, 2008 at 2:35 pm Skomentuj
Tags: , ,

Poezja w internecie: Słowa w Sieci

W ramach ogólnopolskiego festiwalu literackiego Pora Poezji w Bibliotece Oliwskiej w Gdańsku 31 maja odbyło się spotkanie poetyckie Słowa w Sieci z udziałem Natalii de Barbaro, Jerzego Rybaka, Michała Kowalskiego, Kamila Zająca – poetów internetowych publikujących na blogach i portalach. Gościem specjalnym był Karol Maliszewski. Potem nastąpiła premiera filmu Homo Poeticus autorstwa Anny Boros, gdańskiej animatorki imprez kulturalnych i malarskich. Ciekawy był turniej jednego wiersza, który odbył się w pobliskiej kawiarni Altanka. Laureatkami konkursu zostały Anna Wieser i Aneta Lewna. Gratulacje!

Michał Kowalski

Patrycja Jarosz vel Jerzy Rybak

Natalia de Barbaro

Gość specjalny Karol Maliszewski

Anna Boros i jej film Homo Poeticus

Gdański poeta Ludwik Filip Czech. Ostatnio wydał tomik Ślimak i panna

Anna Wieser i Aneta Lewna w małym poetyckim domku

Wojciech Boros też tam był

Opublikowane w: on czerwiec 3, 2008 at 2:15 pm Komentarze (5)
Tags: , ,

Pora poezji: Poetycki dialog gdańskich pokoleń

Pora Poezji to ogólnopolski festiwal literacki organizowany przez Instytut Książki, który w dniach 27 maja – 3 czerwca 2008 odbył się w wielu miastach Polski, m. in. Warszawie, Krakowie, Bielsko-Białej, Poznaniu, Wrocławiu, Rzeszowie i Lublinie. W związku z tym wydarzeniem w Gdańsku nastąpiła reaktywacja Gdańskich Dni Poezji, które po kilkuletniej przerwie odbyły się już po raz dwudziesty. Spotkania te były organizowane co roku w maju od 1976 do 1995 r. Ich inicjatorem był gdański poeta i propagator poezji Eugeniusz Kupper. Motywem przewodnim przyświecającym tegorocznym spotkaniom poetyckim była idea płynąca z wypowiedzi Zbigniewa Herberta „Płynie się zawsze do źródeł, z prądem płyną śmiecie”. 29 maja w Bibliotece we Wrzeszczu odbyła się dyskusja Poetycki dialog gdańskich pokoleń, w którym udział wzięli: Zbigniew Jankowski, Andrzej K. Waśkiewicz, profesor Kazimierz Nowosielski, Eugeniusz Kupper, Wojciech Boros, Piotr Cielesz, Barbara Piórkowska, którą poprowadziła gdańska poetka Anna Janko. Oprócz wymiany doświadczeń międzypokoleniowych rozmowę zdominowała kwestia obecności internetu w życiu literackim, pytanie „czy pisarz musi prowadzić bloga?”

Plakat spotkania

Pokolenia gdańskich poetów

Zbigniew Jankowski i Barbara Piórkowska

Barbara Piórkowska, Wojciech Boros, Piotr Cielesz i Andrzej K. Waśkiewicz

Profesor Kazimierz Nowosielski i Zbigniew Jankowski

Prowadząca spotkanie poetka Anna Janko

Opublikowane w: on at 2:00 pm Skomentuj
Tags: , ,