Sięgnął po butelkę i nalał sobie jeszcze jeden kieliszek wódki, który wychylił popijając colą ze szklanki. Zerknął na czarny ekran przypominającego niewielką trumienkę smartfona. Czekał na telefon od Alicji, ale jeszcze nie zadzwoniła. W ostatnim czasie bardzo mało pisał, prawie nic. W pokoju panował dojmujący ziąb. Poniemieckie meble przygniatały swoją masywnością. Mieszkanie miało bardzo wysoki sufit. – Teraz już tak się nie buduje – pomyślał pisarz. – Same deweloperskie klitki.
Oczyma wyobraźni zaczął się pogrążać w minionych dziejach. Widział obozy oplecione zwojami kolczastego drutu, stosy trupów i esesmanów z ujadającymi groźnie owczarkami. „Odpowiednie rzeczy dać słowo” – czemuś właśnie przypomniał mu się właśnie ten cytat. Ale nie już pamiętał, kto był jego autorem. Teraz wędrował po labiryntach własnej pamięci. Zobaczył siebie w akademiku przy ulicy Polanki w Gdańsku, gdy wraz z innymi postrzelonymi zapaleńcami drukował i kolportował bibułę. Przypomniał sobie wykrzywioną ze wściekłości twarz dziekana, odbierającego mu legitymację studencką, gdy ochrona podarła transparent Solidarności, który trzymał przed wejściem do budynku wydziału. Potem już siedział z kolegami na skrzyniach przed bramą strajkującej Stoczni Gdańskiej. Po obronie magisterki chciał się zapisać na studium doktoranckie, ale go nie przyjęli, więc pozostało mu picie demokratycznego piwa w robotniczych knajpach, przypominających w owym czasie praskie piwiarnie, w których inteligencja zasiadała za jednym stołem z robotnikami. Gdy runął komunizm, zaczął pisać. Odczuwał niezmierzone pokłady natchnienia, którego niewidzialne fluidy przenikały każdą komórkę jego ciała. Uważał siebie za prozatorskiego barda polskiego okresu transformacji. Szczęśliwie się ożenił i przeprowadził do obszernego mieszkania w poniemieckiej willi we Wrzeszczu. Był przekonany, że demokratyczno-liberalny ład będzie trwał w Polsce przez wieki. Przecież po to obaliliśmy komunizm, aby nieco zmądrzeć. W szeregach Solidarności miał do czynienia z osobami o poglądach narodowo-ksenofobicznych, nazywających siebie „prawdziwymi Polakami”, ale wówczas sądził, że byli to nieszkodliwi wariaci.
Czytaj dalej „Stary pisarz” →